Andaluzyanka

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Alfred de Musset
Tytuł Poezye
Data wydania 1890
Wydawnictwo Księgarnia Teodora Paprockiego S-ki,
"Biblioteka Romansów i Powieści"
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Bolesław Londyński
Tytuł orygin. L'Andalouse
Źródło skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
PIOSNKI POD MUZYKĘ
I FRAGMENTY.



Lećmy, piękny modry ptaszku, śpiewać
piosnki naszéj pani.
La Folle Journée[1].





ANDALUZYANKA.

Czy w Barcelonie i was zachwyca
Andaluzyanka o śniadéj płci?
Jak zmrok jesienny blade jéj lica:
To ma kochanka, to moja lwica,
Pani markiza d’Amaëgui.

Nieraz się dla niéj nad piosnką silę,
O nią téż nieraz i biłem się,
I czatowałem, ach razy tyle,
By jéj oczęta ujrzéć na chwilę,
Gdy jéj na wietrze woalka drgnie.

Sam ją, sam jeden posiadam całą.
Gąszcz jéj brwi czarnych to przecież mój,
I noga pulchna i smagłe ciało,
Wraz z tą kaskadą włosów wspaniałą,
Co jak w królewski zdobi ją strój.

Mój ten pomięty jéj kołnierzyczek,
Gdy w buduarze zmoży ją sen;
I na jéj biodrze ta moc spódniczek,
I na jéj stopce czarny trzewiczek,
Na jéj ramionach kaftanik ten.


Boże! Gdy oko swoje rozchyli,
Gdy się roziskrzy siatkówka ta,
Klnę się na wszystkich świętych Kastylii,
Żeby się dotknąć fałd jéj mantylii,
Każdy się w strzępy porąbać da.

Jak w niedbałości pyszna jest swojéj,
Gdy się półnaga wije jak wąż,
Gdy swe płonące usta rozdwoi,
I pocałunkiem wściekłym się poi,
I gryzie, krzycząc bezmyślnie wciąż.

W rozweseleniu szalona przecie!
Gdy już od rana piosnki jéj grzmią,
Gdy, że dotkliwie łono jéj gniecie,
Trzask w atłasowym budzi gorsecie,
Jedwabną kładąc pończoszkę swą.

Daléj-że, paziu, daléj do uczty!
Urocza, letnia kusi mnie noc.
Serenadowe niech grzmią kuplety,
Choć od Tuluzy do Gwadaletty
Może mnie zgładzić alkadów moc.







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Alfred de Musset i tłumacza: Bolesław Londyński.
  1. {{przypiswiki|Lećmy, piękny modry ptaszku... – fragment Wesela Figara (akt II, scena IV), którego inny tytuł brzmi La Folle Journée, czyli z franc. Szalony dzień, autorstwa [[Autor:Pierre Beaumarchais|Pierre'a Beaumarchais'go.}}