Album biograficzne zasłużonych Polaków i Polek wieku XIX/Elżbieta z Krasińskich Jaraczewska

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan Nitowski
Tytuł Elżbieta z Krasińskich Jaraczewska
Pochodzenie Album biograficzne zasłużonych Polaków i Polek wieku XIX
Wydawca Marya Chełmońska
Data wydania 1901
Drukarz P. Laskauer i W. Babicki
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tom pierwszy
Pobierz jako: Pobierz Cały tom pierwszy jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tom pierwszy jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tom pierwszy jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Elżbieta z Krasińskich Jaraczewska.
* 1792 † 1832.
separator poziomy
N

Album p0362a v2 - Elżbieta Jaraczewska.jpg

Narodziny społecznej powieści polskiej przypadają na czas ukazania się utworu Ignacego Krasickiego p. t. «Pan podstoli» (1778—1784), w którym autor, wziąwszy rozbrat ze wszelką cudownością, charakteryzującą dotychczasowe, z rzadka ukazujące się powiastki, po raz pierwszy w naszej literaturze oparł swe opowiadanie na gruncie rzeczywistym i skreślił szereg postaci, wziętych z codziennego życia szlachty polskiej, dając przytem wizerunek idealnego obywatela wiejskiego. Po Krasickim, uznanym słusznie za pierwszego powieściopisarza naszego, występuje w początkach XIX wieku szczupłe zrazu grono autorów, z których Bernatowicz i Bronikowski, naśladując Walter-Scota, piszą powieści historyczne, inni zaś, jak: Julian Ursyn Niemcewicz, Fryderyk Skarbek (także w niektórych utworach mniejszego znaczenia naśladowcy pisarza angielskiego), Marya ks. Wirtemberska, której powieść «Malwina» (1817) cieszyła się niebywałem u nas dotychczas powodzeniem, Klementyna Tańska, wreszcie najznakomitsza z nich Elżbieta Jaraczewska — uprawiają w dalszym ciągu powieść współczesną. Wszyscy powyżsi pisarze tworzą pierwszą fazę rozwoju powieściopisarstwa naszego, trwającą do czasu ukazania się utworów Kraszewskiego, który wpływ i znaczenie powieści znacznie rozszerzył i uczynił ogromny krok naprzód w jej udoskonaleniu artystycznem.
Elżbieta z hr. Krasińskich Jaraczewska, urodzona w roku 1792 prawdopodobnie w Zegrzu z ojca Kazimierza Krasińskiego (z linii oboźnińskiej Krasińskich), wielkiego oboźnego koronnego, i matki Anny z hr. Ossolińskich, dzieciństwo swe spędziła bądź w Zegrzu, dziedzicznym majątku ojca, bądź w Warszawie, a następnie w Galicyi, dokąd rodzice jej udali się po rozbiorze kraju (r. 1795). Po śmierci ojca (1802) zamieszkała z matką i bratem starszym, Józefem (późniejszym adjutantem generała Kniaziewicza) w Radziejowicach (o 6 mil od Warszawy), Tu rozpoczęła się edukacya 10-cio letniej dziewczynki, która wogóle otrzymała wykształcenie, jak na owe czasy, bardzo staranne, wszakże, zgodnie z rozpowszechnioną wtedy modą, napoły francuskie. Mając wybitne zdolności wrodzone i umysł otwarty, żądny wiedzy, młoda hrabianka ku zadowoleniu matki i nauczycieli czyniła szybko wielkie postępy w naukach, wykładanych jej w języku francuskim. Ponieważ najważniejszym przedmiotem, którym karmiono wówczas umysły młodociane, była literatura francuska, przeto i Jaraczewska przedewszystkiem w niej się rozmiłowała i hołdowała jej później przez całe życie, a chociaż znała również dobrze literaturę niemiecką, a nawet współczesną sobie angielską, zawsze pierwszeństwo oddawała klasykom francuskim, uważając ich utwory za jedyny wzór godny naśladowania. Budzący się w jej czasach do życia romantyzm nie znalazł, jak się zdaje, w młodej autorce większego uznania; współcześni jej klasycy: Osiński, Koźmian, Kropiński i inni, uznawani byli przez nią za talenty pierwszorzędne, z romantyków zaś jeden tylko Brodziński zasługiwał na wyróżnienie, jakkolwiek wtedy już były w druku poezye Mickiewicza i stanowcze zwycięstwo w walce dwóch kierunków na jego przechylało się stronę. Taką wielbicielką klasyków pozostała Jaraczewska do śmierci, dzięki przedewszystkiem kierunkowi wykształcenia swojego, a następnie dzięki owym literackim powagom wówczas, które ośmieszały romantyzm i nawet na tak poważne, samodzielne i postępowe w wielu razach umysły, jak umysł naszej powieściopisarki, niemały wpływ wywierały.
Wszakże natura, obdarzywszy młodą dziewczynę niezwykłemi zdolnościami umysłowemi, poskąpiła jej całkowicie wdzięków powierzchownych; hrabianka była brzydką, a prócz tego szpecił ją niemiłosiernie garb, nabyty skutkiem nieszczęśliwego przypadku. Raz bowiem, płynąc promem przez Narew pod Zegrzem, odprowadzała przyjaciółkę swą, która następnie przesiadła się do łodzi; chcąc ją raz jeszcze pożegnać, zeskoczyla do niej tak fatalnie, iż upadła na krawędź łódki i nadwerężyła sobie kolumnę pacierzową, a prócz tego złamała żebro.[1] To kalectwo i brak urody był prawdopodobnie przyczyną, że Jaraczewska, unikając stale wszelkich liczniejszych towarzystw i przenosząc nad nie samotność wśród książek w domu rodzicielskim, postanowiła wreszcie wstąpić do kanoniczek w Warszawie; wszakże zamiar ten do skutku nie przyszedł, gdyż niebawem, ulegając namowom rodziny i przyjaciół, wyszła za mąż za dymisyonowanego oficera wojsk polskich, Adama Jaraczewskiego, człowieka, który «był wzorem prawości, rzetelności i wszelkich przymiotów, cechujących prawdziwie polską duszę.» Po ślubie osiadła z mężem w Borowicy w Lubelskiem, gdzie, stroniąc, jak i za lat panieńskich, od wszelkich zabaw towarzyskich, spędzała czas na czytaniu, urozmaicając je muzyką, przy tem poświęciła się gorliwemu spełnianiu obowiązków obywatelskich. Wziąwszy sobie prawdopodobnie za wzór Czartoryskich, roztoczyła pieczołowitą opiekę nad włościanami, usiłując wytworzyć pomiędzy dworem i chatą stosunki przyjazne. W domu założyła apteczkę, zaopatrzoną we wszelkie środki lekarskie dla włościan, zobowiązała lekarza do stałego odwiedzania chorych w razie potrzeby, wreszcie sama często odbywała przechadzki do chałup wiejskich, nie odmawiając potrzebującym rad i pomocy. W tym właśnie okresie swego życia Jaraczewska występuje na polu literackiem, ogłaszając drukiem szybko po sobie następujące powieści: Zofia i Emilia (1827), Wieczór adwentowy (1828) i Pierwsza młodość, pierwsze uczucia (1829); prócz tego, idąc prawdopodobnie śladami Tańskiej, napisała książeczkę dla wieku młodocianego p. t.: Upominek dla dzieci (1828), zbiór krótkich powiastek moralnych, i na tem zakończyła zbyt krótką, ale, jak na owe czasy, dość wybitną działalność w zakresie literatury pięknej. Wypadki, które wkrótce potem zaszły, oderwały ją od pracy literackiej tembardziej, że mąż, do którego przywiązała się całą duszą, wziął w nich udział. Wówczas wyjechała do Krakowa, gdzie po kilku miesiącach otrzymała przerażającą wiadomość o śmierci męża, który umarł nagle na cholerę; od tej pory, złamana tym ciosem, wiodła smutne, pełne przytem cierpień fizycznych życie, skutkiem rozwijającego się w piersi raka i niebawem 28 września 1832 roku umarła w zupełnem osamotnieniu.
Pierwszym utworem Jaraczewskiej była powieść dwutomowa p. t. Zofia i Emilia, w której autorka z niepospolitą odwagą uderzyła na wadliwe wychowanie kobiet w owym czasie, występując temsamem przeciw ogólnemu przekonaniu szlachty zamożniejszej i arystokracyi, nie dopatrującej w niem żadnych zgoła braków. Właśnie widok owych karykatur społecznych, ofiar wadliwego wychowania, był jednym z najsilniejszych bodźców, które pobudziły Jaraczewską do tworzenia. Możemy bez wahania nazwać ją pierwszą u nas autorką, która uznała potrzebę racyonalnego kształcenia kobiet, zwróciła baczniejszą uwagę na tę najważniejszą kwestyę społeczną i w poglądach swych na emancypacyę kobiecą okazała się nierównie radykalniejszą i bardziej postępową, niż współczesna jej Tańska. We wstępie do powyższej powieści, Jaraczewska daje rzut oka na ówczesne wychowanie i stanowisko kobiety, «którą w nadto poetycznym względzie za piękną płeć uważając, jak płonny kwiat troskliwie tylko pielęgują, mało starając się nadać tej roślinie mocy i użytku; tak, jakby tylko do bukietu lub nietrwałego wieńca przeznaczona, do użytecznych krzewów nie należała rzędu... Tym sposobem wychowane u nas kobiety, uważane z dzieciństwa, jak miłe cacka, potem jak istoty, przeznaczone iść niewolniczo jednym śladem, nie mając nigdy samoistnienia (samodzielności); później nareszcie w wieku ułudzeń, uważając się same jako heroiny wdzięcznego młodości romansu, niezdolnemi się stają wypełnić istotnego swego posłannictwa. Tworzą dla nich albowiem z życia łudzącą komedyę, spuszczając zasłonę na właściwy jego cel i obowiązki i czyniąc je obcemi całej rozciągłości szczęścia i cnót, zawartych w zawodzie dobrej żony, matki, pani i obywatelki; w smutnej je stawiają konieczności odrabiania przez drugą połowę życia odebranego w pierwszej wychowania.» Po przeczytaniu tych słów mimowoli nasuwa się nam porównanie Jaraczewskiej z Orzeszkową; zdania powyższe co do istoty swej niczem się zgoła nie różnią od tych, które spotykamy w «Panu Grabie» lub w «Pamiętniku Wacławy,» chyba tem tylko, że są wypowiedziane z mniejszym nierównie talentem. Jaraczewska i tem także zbliża się bardzo do swej genialnej następczyni, że na dnie jej poglądów na stanowisko kobiet spoczywa idea ich samodzielności, którą ona pierwsza u nas wygłosiła, gdy tymczasem współczesna jej Tańska jakkolwiek nawoływała gorąco do reformy wykształcenia płci swojej, ale mimo to zawsze pragnęła widzieć kobietę zależną przez całe życie od mężczyzny. W powieści «Zofia i Emilia» autorka dla wykazania, co może z człowieka uczynić wychowanie, wyprowadza na scenę trzy kobiety: Delfinę Sławińską i dwie jej córki: Zofię i Emilię. Pierwsza z nich — to okaz kobiety wielkoświatowej, salonowej lalki, nie mającej najmniejszego pojęcia ani o pracy, ani o jakichkolwiek obowiązkach względem rodziny lub społeczeństwa; w gruncie kobieta dobra i uczciwa, ale zwichnięta przez wadliwe wychowanie, dzięki któremu stała się kobietą próżną, przestrzegającą pilnie konwenansów salonowych, niezdolną do spełnienia swych obowiązków jako żony i matki. To też wychowywana przez nią córka Zofia, pomimo bardzo starannej, jak na owe czasy, edukacyi, staje się pod wielu względami podobną do matki, uważając siebie za istotę, przeznaczoną tylko do błyszczenia w salonach warszawskich. Natomiast całkiem inną jest siostra jej Emilia, wychowana na wsi przez rozsądnego ojca, dzięki czemu stała się wzorem kobiety rządnej, energicznej, pracowitej i pożytecznej dla społeczeństwa. W drugiej z kolei powieści Jaraczewskiej p. t. Wieczór adwentowy spotykamy również tu i ówdzie ujawniającą się kwestyę wychowania i wykształcenia kobiet, dla których autorka pragnęłaby tych samych nauk, co i dla mężczyzn; jedna z jej bohaterek, jako typ dodatni, nietylko zna wyższą matematykę, ale nawet posiada doskonale język łaciński i tłómaczy klasyków rzymskich. Właściwie powiesć tę możnaby nazwać beztendencyjną, ponieważ kwestya kobieca jest w niej tylko ubocznie potrącona, a całość wypełnia obojętne opowiadanie o przeszłości własnej kilku osób, zgromadzonych wieczorem przy kominku. Wartość tego utworu polega właściwie na trafnem odmalowaniu przez autorkę kilku charakterów (najczęściej ujemnych), istniejących w owym czasie, a dziś już nie spotykanych, jak np. postać pani prokuratorowej, kobiety ograniczonej i przesiąkłej na wskróś manią francuzczyzny.
Najważniejszym utworem Jaraczewskiej ze względu na myśli przewodnie jest ostatnia jej powieść czterotomowa p. t. Pierwza młodość, pierwsze uczucia, w niej bowiem obok licznej galery i różnych typów i charakterów owoczesnych (np. wizerunek starego kawalera, skąpca, pana, popisującego się swem bogactwem, ograniczonych i lubiących się stroić kobiet i t. d.) widzimy i tendencyę, ujawnioną w poruszeniu dwóch nader doniosłych zagadnień społecznych. Pierwszem z nich jest kwestya wychowania wogóle zwłaszcza mężczyzn, które Jaraczewska uważa również za wadliwe, wytykając w niem przewagę francuzczyzny i lekceważenie mowy ojczystej, powierzanie edukacyi dzieci guwernerom francuzom, zwykle ludziom bez wykształcenia, nie mającym najmniejszego pojęcia o pedagogice, i wykazuje skutki takiego wychowania, którego ofiarą w powieści staje się jeden z głównych jej bohaterów, Henryk Klonowski, młodzieniec, posiadający w głębi ducha najzacniejsze pierwiastki, ale rozpieszczony i wydelikacony, pełen zmiennych uczuć, sentymentalizmu, którego nie tłumiono we właściwym czasie, i nie posiadający najmniejszego pojęcia o obowiązkach człowieka. Rzuciwszy się w wir życia, nie mógł dla braku woli powściągnąć swych namiętności, jakkolwiek doskonale rozumiał i oceniał swoje postępki, i wkońcu zginął w sile wieku zdala od ziemi rodzinnej. Drugiem ważnem bardzo zagadnieniem społecznem, poruszonem w powieści powyższej, jest kwestya włościańska, która od czasu sejmu Czteroletniego żywiej zajmowała wykształceńsze jednostki, Autorka w osobie Klonowskiego, jednego z głównych bohaterów utworu, daje wzór rozumnego obywatela, który w rozmowie z synowcem swym, Henrykiem, wygłasza szereg myśli obywatelskich, tyczących się stosunku dworu do chaty i myśli te czynem stwierdza. Tu Jaraczewska przez usta swego bohatera najpierw zbija racyonalnie rozmaite zarzuty, czynione chłopom, a istotne ich wady tłómaczy złem obchodzeniem się z nimi nietyle samych właścicieli, którzy zazwyczaj przesiadują w wielkich miastach, ile ich rządzców i ekonomów, wyzyskujących lud bez litości. W dalszym ciągu szczegółowiej mówi, jak należy obchodzić się z chłopami i jakie są względem nich obowiązki obywatela; tu autorka wylicza to wszystko, co w niektórych miejscowościach zrobiono już za jej czasów i co sama uczyniła podczas swego kilkoletniego pobytu na wsi po zamążpójściu; a więc każe obchodzić się z ludem po ojcowsku, mieć na względzie jego konieczne potrzeby i czynić im zadość, zakładać po wsiach szkółki i apteki, utrzymywać lekarza i t. d., wogóle daje szereg rad i wskazówek, świadczących chlubnie o humanitarnych jej dążnościach, o poczuciu sprawiedliwości względem poddanych, wreszcie o istotnem zrozumieniu potrzeb społecznych.
Wszakże powieści Jaraczewskiej nie tylko ze względu na zawarte w nich myśli posiadają wartość niezwykłą; i pod względem artystycznym zajmują również wybitne miejsce w rozwoju naszego powieściopisarstwa. Wogóle sposób tworzenia widzimy w jej utworach taki sam, jak i u współczesnych jej autorów, t. j. spotykamy brak dyalogu i żywszej akcyi, a natomiast mamy całkowitą przewagę opowiadania bądź pochodzącego bezpośrednio od autorki, bądź włożonego w usta którejkolwiek z występujących osób. Idąc śladami Krasickiego, Jaraczewska opowiada sama nietylko o faktach, ale i daje bezpośrednio od siebie charakterystykę osób i wygłasza sąd o nich, zamiast, jak się to dziś dzieje, ukazać je w czynach przed oczyma czytelnika; skutkiem takiej podmiotowości powieść jest pozbawiona plastyki, tej najważniejszej zalety każdego utworu powieściowego. Mimo to w opisach przedmiotów spotykamy tu i ówdzie większą obrazowość, której nie posiada żaden z utworów tej pierwszej doby rozwoju powieściopisarstwa naszego. Mamy, zwłaszcza w ostatniej powieści Jaraczewskiej, doskonałe nieraz opisy, np. opis jarmarku, przypominający styl Kraszewskiego, opis karczmy zajezdnej, pokoju starego kawalera i t. d. Oprócz spotęgowania obrazowości w opisach, zasługą Jaraczewskiej, jako powieściopisarki, jest wykluczenie wszelkiego nieprawdopodobieństwa w przebiegu akcyi, a natomiast tworzenie sytuacyi naturalnych i prostych, wreszcie większa staranność w kreśleniu duchowej strony bohaterów, na którą do tego czasu mało zwracano uwagi. Obok zalet powyższych, utwory Jaraczewskiej odznaczają się wielką rozmaitością scen (branych zawsze z życia codziennego) i charakterów, skreślonych naturalnie, bez widocznych błędów psychologicznych; wyjątki w tej mierze są bardzo nieliczne i bynajmniej nie przeszkadzają uważać naszej autorki wobec wyżej wymienionych zalet jej utworów za najwybitniejszą powieściopisarkę w pierwszej fazie rozwoju polskiej literatury nadobnej.

J. Nitowski.


Podział Album zasłużonych Polaków wieku XIX t.1.jpg



Przypisy

  1. Teodor Żychliński, autor «Złotej księgi szlachty polskiej», utrzymuje, że Jaraczewska była ułomną od urodzenia.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Nitowski.