Strona:Album zasłużonych Polaków wieku XIX t.1.djvu/365

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


jącą do czasu ukazania się utworów Kraszewskiego, który wpływ i znaczenie powieści znacznie rozszerzył i uczynił ogromny krok naprzód w jej udoskonaleniu artystycznem.
Elżbieta z hr. Krasińskich Jaraczewska, urodzona w roku 1792 prawdopodobnie w Zegrzu z ojca Kazimierza Krasińskiego (z linii oboźnińskiej Krasińskich), wielkiego oboźnego koronnego, i matki Anny z hr. Ossolińskich, dzieciństwo swe spędziła bądź w Zegrzu, dziedzicznym majątku ojca, bądź w Warszawie, a następnie w Galicyi, dokąd rodzice jej udali się po rozbiorze kraju (r. 1795). Po śmierci ojca (1802) zamieszkała z matką i bratem starszym, Józefem (późniejszym adjutantem generała Kniaziewicza) w Radziejowicach (o 6 mil od Warszawy), Tu rozpoczęła się edukacya 10-cio letniej dziewczynki, która wogóle otrzymała wykształcenie, jak na owe czasy, bardzo staranne, wszakże, zgodnie z rozpowszechnioną wtedy modą, napoły francuskie. Mając wybitne zdolności wrodzone i umysł otwarty, żądny wiedzy, młoda hrabianka ku zadowoleniu matki i nauczycieli czyniła szybko wielkie postępy w naukach, wykładanych jej w języku francuskim. Ponieważ najważniejszym przedmiotem, którym karmiono wówczas umysły młodociane, była literatura francuska, przeto i Jaraczewska przedewszystkiem w niej się rozmiłowała i hołdowała jej później przez całe życie, a chociaż znała również dobrze literaturę niemiecką, a nawet współczesną sobie angielską, zawsze pierwszeństwo oddawała klasykom francuskim, uważając ich utwory za jedyny wzór godny naśladowania. Budzący się w jej czasach do życia romantyzm nie znalazł, jak się zdaje, w młodej autorce większego uznania; współcześni jej klasycy: Osiński, Koźmian, Kropiński i inni, uznawani byli przez nią za talenty pierwszorzędne, z romantyków zaś jeden tylko Brodziński zasługiwał na wyróżnienie, jakkolwiek wtedy już były w druku poezye Mickiewicza i stanowcze zwycięstwo w walce dwóch kierunków na jego przechylało się stronę. Taką wielbicielką klasyków pozostała Jaraczewska do śmierci, dzięki przedewszystkiem kierunkowi wykształcenia swojego, a następnie dzięki owym literackim powagom wówczas, które ośmieszały romantyzm i nawet na tak poważne, samodzielne i postępowe w wielu razach umysły, jak umysł naszej powieściopisarki, niemały wpływ wywierały.

Wszakże natura, obdarzywszy młodą dziewczynę niezwykłemi zdolnościami umysłowemi, poskąpiła jej całkowicie wdzięków powierzchownych; hrabianka była brzydką, a prócz tego szpecił ją niemiłosiernie garb, nabyty skutkiem nieszczęśliwego przypadku. Raz bowiem, płynąc promem przez Narew pod Zegrzem, odprowadzała przyjaciółkę swą, która następnie przesiadła się do łodzi; chcąc ją raz jeszcze pożegnać, zeskoczyla do niej tak fatalnie, iż upadła na krawędź łódki i nadwerężyła sobie kolumnę pacierzową, a prócz tego złamała żebro.[1] To kalectwo i brak urody był prawdopodobnie przyczyną, że Jaraczewska, unikając stale wszelkich liczniejszych towarzystw i przenosząc nad nie samotność wśród książek w domu rodzicielskim, postanowiła wreszcie wstąpić do kanoniczek w Warszawie; wszakże zamiar ten do skutku nie przyszedł, gdyż niebawem, ulegając namowom rodziny i przyjaciół, wyszła za mąż za dymisyonowanego oficera wojsk polskich, Adama Jaraczewskiego, człowieka, który «był wzorem prawości, rzetelności i wszelkich przymiotów, cechujących prawdziwie polską duszę.» Po ślubie osiadła z mężem w Borowicy w Lubelskiem, gdzie, stroniąc, jak i za lat panieńskich, od wszelkich zabaw towarzyskich, spędzała czas na czytaniu, urozmaicając je muzyką, przy tem poświęciła się gorliwemu spełnianiu obowiązków obywatelskich. Wziąwszy sobie prawdopodobnie za wzór Czartoryskich, roztoczyła pieczołowitą opiekę nad włościanami, usiłując wytworzyć pomiędzy dworem i chatą stosunki przyjazne. W domu założyła apteczkę, zaopatrzoną we wszelkie środki lekarskie dla włościan, zobowiązała lekarza do stałego odwiedzania chorych w razie potrzeby, wreszcie sama często odbywała przechadzki do chałup wiejskich, nie odmawiając potrzebującym rad i pomocy. W tym właśnie okresie swego życia Jaraczewska występuje na polu literackiem, ogłaszając drukiem szybko po sobie następujące powieści: Zofia i Emilia (1827), Wieczór adwentowy (1828) i Pierwsza młodość, pierwsze uczucia (1829); prócz tego, idąc prawdopodobnie śladami Tańskiej, napisała książeczkę dla wieku młodocianego p. t.: Upominek dla dzieci

  1. Teodor Żychliński, autor «Złotej księgi szlachty polskiej», utrzymuje, że Jaraczewska była ułomną od urodzenia.