Przejdź do zawartości

Żyd wieczny tułacz (Junosza, 1874)/IV

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Klemens Junosza
Tytuł Żyd wieczny tułacz
Podtytuł Fantazja dramatyczno-liryczna na obraz i podobieństwo Ahasverusa. W czterech obrazach
Pochodzenie „Kolce“, 1874, nr 19
Redaktor S. Czarnowski
Wydawca A. Pajewski i F. Szulc
Data wyd. 1874
Druk Aleksander Pajewski
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


IV.
Przekleństwo.
(Wieszcz kończy cygaro, gasi świecę i zasypia — uroczysta cisza. Wchodzi Ahasverus przez dziurkę od klucza, anonsowany przez dwa świerszcze, i stając nad łożem śpiącego, mówi:)
Ahasverus.

Już skończył! już napisał, moje łzy i jęki
Nie zatrzymały jego konwulsyjnej ręki —
Mógłbym zniszczyć ten utwór — ale wstrzymam dłonie:
Niech ten wieszcz w mglistych falach fantazji zatonie,
Niech nie wyścibi nawet nosa swego końca
Na ziemię ogrzewaną promieniami słońca!
Niech tworzy epopeje o duchach i strzygach,
Niech arfa jego jęczy w piekielnych podrygach!
W jego lutnię wyschłemi palcami uderzę,
Niech błądzi jak zaklęty w czarodziejskiej sferze!
A za to, iż w twarz moją kałamarzem rzucił,
Przeklinam, aby nigdy na ziemię nie wrócił!
I aby moja kara jego karą była!
Choćby się cała ludzkość zupełnie zmieniła,
Choćby świat swe pojęcia w inną stronę zwrócił,
Niechaj on wciąż tak śpiewa, jako dzisiaj nucił
I tak jak Ahasverus ma wędrować wiecznie,
Tak on niech zawsze pisze, myśli, mówi wstecznie!!!

(Szum w powietrzu — Ahasverus siada oklep na chmurę i odjeżdża do Krety. Wieszcz chrapie — widma idą spać, słońce wschodzi i oddaje dzień dobry stróżom zamiatającym ulice).


KONIEC.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Klemens Szaniawski.