O zmroku

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych

O zmroku
Henry Wadsworth Longfellow
Tłumaczenie: Antoni Lange.

Po dniu promiennym nadeszły mroki,
Padając z skrzydeł nocy głębokiej,
Tak jak padają pióra po piórach
Ze skrzydeł orła, co płynie w chmurach.

Widzę światełka we wsi pobliskiej
Skróś mgieł tumany, dżdżu wodotryski;
Dziwny mi smutek ogarnia duszę,
Któremu, nie chcąc, poddać się muszę.

Dziwny pół-smutek i pół-tęsknota;
W tym smutku milknie bolesć żywota,
A tak cierpieniu bywa pokrewny,
Jako deszczowi tuman powiewny.

Pójdź mię kołysać łagodną nutą,
Czytaj mi piosnkę z serca wysnutą,
Co moje wszystkie smutki ukoi
I wygna troski precz z duszy mojej.

Nie czytaj piewców tych starożytnych
Ani tych bardów, jak gromy szczytnych,
A których echo brzmi nam z daleka
Spod nieśmiertelnych stuleci wieka.

Skromnego czytaj mi dziś pieśniarza,
Którego pieść się w sercu rozżarza,
Jak łza w źrenicy – albo ulewa
W letnich obłokach, który wciąż śpiewa.

Który, pomimo trudy codzienne,
Pomimo noce swe bezpromienne,
Słyszy w swym pieniu wieczyste dźwięki
Cudnej melodii, cudnej piosenki.

Ach! takie pieśni dają nam ciszę
Od trosk, którymi szywot nasz dysze:
Błogosławieństwo niosą nam rzewne,
Niby gorące łzy modlitewne.

A potem weźmiesz księgę wybraną:
Czytaj mi piosnkę swą ukochaną,
I – niby zapach – w rymy poety
Wlej czarodziejstwo głosu kobiety.

Zadrży noc, pełna muzyki boskiej;
I dzień czerniące żale i troski,
Jak Arabowie, namioty zwiną
I, tak jak oni, milcząc, odpłyną.


Tekst jest własnością publiczną (public domain).Szczegóły licencji na stronie tłumacza.