Na Gierlachu
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Jerzy Żuławski
- Głazy mając pod stopą, a nad głową chmurę,
- po stopniach piramidy, która z Bożej kielni
- wzrosła, gdy jeszcze byli Jego snem śmiertelni,
- bez odpocznienia szedłem na najwyższą górę.
- Wyżej, wyżej! ponad to obłocze ponure,
- co szczyt kryjąc przede mną, w krąg niego się wełni;
- tam - stać będę nad światem, tam - w błękitu pełni,
- tuż pod niebem, w słońc bliskich odziany purpurę!
- Mgłę przebrnąłem... krok jeden! Szczyt! Ha! Ziemska gleba
- nieco niżej i ludzie mniejsi, ale nieba
- niedosięgłe wciąż wiszą tak samo wysoko -
- i choć chmury-m zostawił na dole, nad mą głową
- obłokami zasnute błękity na nowo;
- przez nie na świat pogląda mętne słońca oko.