Na Świtezi

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych


Na Świtezi • Antoni Lange
Na Świtezi
Antoni Lange

I
W dal toczy Switeź - w jasną dal
   Zwierciadło swe olbrzymie.
U świętych fal jej - świętych fal
   Uklęknij, o pielgrzymie!

Srebrzyste, czyste, płynne szkło
   Roztacza się okręgiem.
I z cichym szumem fale mkną
   A mkną pod widnokręgiem.

Zielony bór - odwieczny bór,
   Szumiących drzew szeregi,
Świątyni Boga żywy mur
   Jezioru wieńczy brzegi.

A fala myje brzegu stok
   I drzewom pieśni śpiewa,
I nęci - nęci w głąb a w mrok,
   Aż w głąb się chylą drzewa.

Lustrzana - gładka płynie toń,
   Lecz marszczą jej równiny,
W zielony włos jej zdobiąc skroń,
   Wysokie - giętkie trzciny.

I toczy Switeź w jasną dal
   Zwierciadło swe olbrzymie,
U świętych fal jej - świętych fal
   Uklęknij, o pielgrzymie!

Bądź pozdrowioną, świętych wód,
   Srebrzystych wód równino!
Skąd boskich pieśni rozbrzmiał cud,
   Co w nieśmiertelność płyną.

Z fal, kołysanych w śpiewny ruch,
   Pieśń idzie tajemnicza:
W powietrzu święty płynie duch,
   Duch święty Mickiewicza!


***

III
Ostatnie już różowe na niebiosach pręgi
Za sine schodzą bory. Szarzeją błękity,
Pociemniały Świtezi zwierciadlane płyty,
Rwąc się w dal, w niedojrzane czarne widnokręgi.

Zlewają się niebieskie i wodne potęgi
W jeden ogrom półsenny. Bujne trzcin wykwity
Zasypiają. Zasypia brzeg falami bity,
Chylą się ku głębinom drzew nadbrzeżnych kręgi.

Cisza. Czasami kulik ozwie się od trzciny.
Czasem w boru zahuczy krakanie jastrzębia
Lub rybka falą pluśnie. I znów śród równiny

Cisza. W srebrne opary otulona głębia
Zasypia - nieskończona - nieskalanie czysta.
A wokół cisza wielka - święta - uroczysta.