Lepiej najdrożej kupić, niż wyprosić
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Ciężkie słowo rzec: Proszę, umysłom wspaniałem,
- Ale jeszcze daleko cięższe słyszeć: Dałem.
Wolę najdrożej kupić, wolę jeść jałowo,
- Niż i mówić i słyszeć tak okropne słowo.
Aleć próżno: nie ma gwałt prawa, nie ma czoła,
- Największy wstyd koniecznej potrzebie nie zdoła,
Zwłaszcza gdzie gra o żywot. Choćbym mógł nazbierać
- Przykładów, niż oń prosić, że wolą umierać.
Wielu i dziś w obligu żyć nie życzy sobie
- Cudzej łaski, a tamci i leżeć z nim w grobie.
Tak to rzecz u poganów żywot była tania;
- Dziś i prosi, i płaci, i doktorom kłania,
Zabierając obligi dożywotne, ręczy
- Dziećmi, przysięga, że mu tę łaskę zawdzięczy,
Bez pożytku ciskając wszystko troje w błoto.
- Kędy indziej doktora sądzonoby o to.
Kiedyby ich w cieśniejsze trzewiki obuli,
- Koło zdrowia ludzkiego chodziliby czuli.
Abo widząc, że miejsca już nie mają leki,
- Nie pisałby recepty drogiej do apteki.
Prócz korzenia do kuchnie, na lekarstwo wina
- I w tych nie przedawano. Dziś czym ociec syna,
Abo syn ojca miał grześć, wprzód, niż mary ścielą,
- Doktor to z aptekarzem między się rozdzielą.