Kulik

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych

 Oto zapusty, dalej kulikiem,
 Każdy wesoły, a każdy zbrojny,
 Jedzie na wojnę jak gdyby z wojny,
 Z szczękiem pałaszy, śmiechem i krzykiem.
 Dalej! kulika w przyjaciół chaty —
 Zbudzimy spiących, zabierzem z sobą.
 Nie trzeba wdziewać balowej szaty
 Ani okrywać czoła żałobą.
 Tak jak jesteśmy — daléj i daléj!
 A gdzie staniemy? aż nad granicą...
 Gwiazdy nam świécą,
 Staniemy cali.
 Ha! ha! koń parska — rade nam dwory —
 Nie trzaskaj z bicza — niechaj spi licho.
 Szybko po drodze, tak jak upiory,
 Śmigajmy szybko — cicho — i cicho.
 Niech sanki świszczą
 Jak błyskawica,
 W okrąg księżyca
 Złote mgły koło.
 Kagańce błyszczą.
 Cha, cha, cha! jak nam wesoło.

 Kto nas zobaczy — ten nie zostanie,
 Z nami na nowe poleci tańce!
 Mnogie hajduków świecą kagańce,
 Szybkie po śniegu śmigają sanie.
 A kto chce zostać — więc dobrej nocy,
 Niech go nie zbudzi kogutów pianie,
 Niech spi spokojnie. — My bez pomocy,
 Tak jak jesteśmy — dalej i dalej!... etc.

 Stójcie tu! stójcie! — oto dwór biały
 I światło w oknach — dam znak — wystrzelę.
 Odpowiedziały mnogie wystrzały.
 Ha! dobra wróżba — wszak tu wesele,
 Tu szlachta pije — wyprawia gody;
 Drużby, za nami! swaty, za nami!
 Od młodej panny chodź, panie młody,
 Lecz nie patrz na nią — zalana łzami.
 A łzy kobiece zmiękczą ci serce —
 Wrócisz! nie zwiędną ślubne kobierce.
 Teraz za nami — tak z bukietami,
 Tak jak jesteście — dalej! i dalej! etc.

 Stójcie tu! stójcie! tu dwór szlachcica,
 Dam znak, wystrzelę... nie, ciszéj! ciszéj!
 Z nagła wypadniemy, nikt nie usłyszy —
 Przebóg! tu pogrzeb — błyszczy gromnica —
 Porozwieszane w oknach całuny
 I stoi truna — a koło truny
 Syn smutny w dłoniach ukrywa czoło...
 Ha, ha! co robić? tu niewesoło,
 Lecz po co długie prawić androny:
 Mój panie synu, prosimy z sobą.
 Daj mi pacierze — zostaw na dzwony,
 Zabierz przyjaciół. — Z czarną żałobą,
 Tak jak jesteście — dalej! i dalej! etc.

 Stójcie tu! stójcie! tu znakomity
 Szlachcic zamięszkał — więc drzwi uchylę...
 Zielonym suknem stolik wybity,
 A na stoliku świecą pamfile.
 Panowie szlachta! do diabła karty —
 Dalej do broni! a karty w kąty!
 Niech Dej algerski, Karol dziesiąty
 I Delfin grają... może kto czwarty
 Do gry zasiądzie i na kozery
 Będzie błękitne rzucał papiery,
 Które już dawniej spadły na cztery
 I jeszcze spadną... Mości panowie!
 Niech w karty sami grają królowie!
 A my do koni — dalej! i dalej! etc.

 Stójcie tu! stójcie! tu zamek stary,
 Na hasło mnogi strzał odpowiada.
 Zamorskie jakieś widzę maszkary.
 Panowie bracia! to maskarada.
 Szaty w dziwaczne lepione wzory —
 Słuchaj no! słuchaj, mój włoski panie,
 Czy sycylijskie znasz ty nieszpory?
 Znasz ty Neapol? a ty, Hiszpanie,
 Czy byłeś kiedy w Minny orszaku?
 Nie — mniejsza o to. — Włoch, Korsykanin,
 Żyd, Tatar, Turek, Amerykanin,
 Chodźcie tu za mną wszyscy bez braku,
 Tak jesteście — dalej! i dalej! etc.

 Stójcie tu! stójcie! nowa gościna,
 Już w oknach wszelkie światło pogasło,
 Dam znak, wystrzelę... nie — po co hasło?
 Tu spią — nie słyszą... nie nasza wina,
 Że sen przerwiemy... Stukam we wrota...
 Ha! stary sługa wychodzi, świeci.
 Twój pan spi teraz? to mi to cnota!
 — „O nie — on nie spi — pan mój i dzieci,
 Nim trzecie grudnia błysnęło zorze,
 Wyszli na czele zbrojnej czeredy,
 A teraz cicho — pusto we dworze,
 Wyszli na wroga — czy wrócą kiedy?”
 Widzicie, bracia, mylą pozory,
 Takiemu panu błogosław, Boże.
 Oby tak wszystkie zastać nam dwory,
 Jedźmy więc sami — dalej! i dalej!... etc.

 Jakże noc pyszna — jak lecą konie!
 Lecą i lecą — a spod kopyta
 Pryskają iskry — połyka błonie,
 Śmigają sanki — już świta! świta!
 Na niebie blednie czoło księżyca,
 Droga skończona — oto granica.
 Wstrzymaj rumaka! wstrzymaj rumaka!
 Noc rozwidniała,
 Zagrzmiały działa.
 Oto jest kulik Polaka.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora.