Dzwony (Poe)
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
- Hej, u sanek dzwonią dzwony,
- Srebrne dzwony!
- Jakiż świat zadowolenia wróżą nam ich miłe tony!
- Jakże dźwięczą, jakże brzęczą,
- Brzęczą, dźwięczą potrząśnięte,
- Pośród nocy uśnieżonej,
- Co lodowa drzemie ciszą!
- A te złotych gwiazd miliony,
- Po niebiosach rozpryśnięte,
- Złociej lśnią się i kołyszą,
- Od roskoszy krystalicznej -
- I mrugają w takt muzyczny,
- Niby w zgodny hymn runiczny
- Z kołysaniem i śpiewaniem tej melodii wypieszczona
- Którą dźwięczą, dźwięczą — dzwony,
- Dzwony, dzwony, dzwony,
- Dzwony,
- Te dźwięczące, śpiewające, ach! te srebrne dzwony.
- Hej, do ślubu dzwonią dzwony,
- Złote dzwony!
- Jakiż świat uszczęśliwienia wróżą nam ich słodkie tony!
- W balsamicznej ciszy nocy,
- Gdy powietrze pierś ich trąca,
- Dźwięczą płynne, złote dźwięki
- W jeden ton,
- W jeden lotny ton piosenki,
- Jak turkawki pieśń, co tęskni, patrząc w bladą twarz
- Do niebiańskich stron! miesiąca,
- Z różnodźwięcznych tych gardzieli,
- Tryska jakaś melodyjna pieśń w weselnej dziewic bieli,
- Jakże drga,
- Jakże trwa
- Na przyszłości dni!
- Jakże śpiewa o porwaniu,
- O porwaniu, całowaniu,
- Jak czarownie brzmi!
- Kołujące, wirujące,
- Kołysane, rozśpiewane,
- Dzwonią, dzwonią dzwony
- Dzwony, dzwony, dzwony,
- Dzwony,
- Całujące, zgodnie brzmiące, ach, te złote dzwony!
- Hej, na trwogę dzwonią dzwony,
- Spiżowe dzwony!
- Jakiż dziki świat alarmu wróży nam ich jęk wzburzony,
- Śród groźnego nocy cienia,
- Jakże wyją z przerażenia!
- Od tej grozy słów im brak,
- One mogą tylko tak
- Wyć, jak wicher rozstrojony
- W swojem gromkiem przyzywaniu na ten krwawy blask pożaru,
- I w szalonym rozhukaniu na ten głuchy szał pożaru,
- Który w dymie, który w skrach,
- Pośród gwaru i rozgnaru,
- Jakby żądze swe ponure,
- Chciał w niebiosa słać i w chmurę
- I w piekielnych swoich snach,
- Jakby dziś lub nigdy już
- Chciał rakieta krwawych róż
- Na miesięcznych zasiąść mgłach!
- Ach, te dzwony, dzwony, dzwony,
- Jak nam dźwięk ich rozstrojony,
- Śpiewa hymn rozpaczy!
- Jakże wyją, a skowyczą,
- Jakże syczą, huczą, ryczą,
- By grom armat i kartaczy!
- Jaka dzika groza płonie
- W rozhukanem, rozdyszanem, powietrznianem łonie!
- Ale ucho czuje już
- Z tego jęku,
- Z tego szczęku,
- Że ucicha klęska już.
- Ale ucho słyszy już,
- Z tego blasku,
- Z tego wrzasku
- Że omdlewa klęska już.
- Bo zemdlone, uciszone, rozgniewane dzwonią, dzwony.
- Dzwony, dzwony, dzwony, dzwony.
- Dzwony,
- Te huczące, te wyjące, te spiżowe dzwony!
- Hej, na pogrzeb dzwonią dzwony,
- Żelazne dzwony!
- Jakąż pieśń nam uroczystą ich poważne wróżą tony,
- Śród nocnego, śród milczenia,
- Jakże huczą z przerażenia,
- Ach, bo każdy, każdy dźwięk
- Który drży,
- Śród ich rdzy,
- To śmiertelny jęk!
- A ci wszyscy śmiertelnicy,
- Co mieszkają w tej dzwonnicy,
- Samotnicy!
- Kiedy dzwonią straszne dzwony,
- W monotonii zakwefionej,
- Czują glorię, co na czoła
- Im nakłada biała, święta,
- Wniebowzięta dłoń anioła!
- To nie męże, ni kobiety —
- To nie ludzie, ni zwierzęta,
- To są duchy, to szkielety!
- A ich królem któż jest?... On!
- Ten co bije, bije w dzwon —
- W pogrzebowy bije dzwon;
- Zgon!
- Ach, jak jego pierś wesoła,
- Gdy peanem brzmią mu dzwony.
- Jak on tańczy, jak on woła,
- Jak on trzyma takt muzyczny,
- Niby wielki hymn runiczny.
- Gdy peanem brzmią mu dzwony,
- Dzwony, dzwony, dzwony,
- Jak on trzyma takt muzyczny,
- Gdy wydzwania zgony, zgony,
- Niby wielki hymn runiczny,
- Gdy wyjące wyją dzwony,
- Dzwony, dzwony, dzwony,
- Gdy jęczące jęczą dzwony,
- Dzwony, dzwony, dzwony,
- Dzwony,
- Te płaczące, grobem tchnące, te żelazne dzwony!