Dzieje piosenki
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
- Narodziła się w duszy poety
- W łez mroku,
- Wywołana miłością kobiety,
- Jako tęcza na marzeń obłoku;
- Śpiewnych dźwięków odziana sukienką,
- Drgnieniem serca dobyta z nicości,
- Przyszła na świat naiwną piosenką
- Miłości.
- Upajała melodyjnym tchnieniem
- Pierś młodą
- I nad starców rozwianym marzeniem
- Słodkich wspomnień jaśniała pogodą;
- Wzgórza brzmiały jej rozkosznym echem,
- Przedrzeźniali ją faunowie leśni,
- Płoche nimfy wtórzyły z uśmiechem
- Tej pieśni.
- Przeszły wieki świeżości młodzieńczej
- I krasy —
- Nikt się teraz różami nie wieńczy,
- Wchodząc z troską codzienną w zapasy;
- Nie słuchają już nimf co na łące
- I nie wtórzą piosnkom w wieczór letni;
- Zagłuszyły dziś burze huczące
- Głos fletni.
- Jednak pieśń ta, starodawna, grecka,
- Wciąż wraca!
- Nieśmiertelnym swym uśmiechem dziecka
- Chmurne niebo nad ziemią wyzłaca,
- Wraca z każdą serc i wieków wiosną,
- Pełna dziwnej, niespożytej siły
- I roztacza wkoło woń miłosną
- Z mogiły.