Do władcy Rzymu

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych


Do władcy Rzymu • Cyprian Kamil Norwid
Do władcy Rzymu
Cyprian Kamil Norwid

 Kiedy się ludów obłok za obłokiem
 Zsuwał po biodrach gór — a tajemnica
 Była ich wiedzą i sercem, i okiem,
 Uragan władzą, z groźnym knutem swym,
 Dzieje jak szczenna na zlężeniu lwica:
 Któż się czuł jeden? — Rzym.
  
 Moce zagarnął wszystkie i chytrości —
 Ludy jak dzika oblizał wilczyca,
 Lecz za to pierwszy nie znał wyłączności!
 Pierwszy, jak orzeł, ponad światem tym,
 Na wszech-podniebiu dał Naród-szlachcica:
 On tylko — tylko Rzym!
  
 Immolujący, jak pontifex-dziejów,
 Immolowany, jak dziejów ofiara,
 Sam przywilejem stał się przywilejów,
 Bo wszystko jego jest — gdy on nie swym
 Na fundamentach wyryte miał: Wiara —
 Pierw, nim był Rzymem — Rzym!
  
 Dlatego burze te marne przewieją
 I same tchnieniem zniosą się powtórnem,
 A lampy gorzeć będą, jak gorzeją,
 U grobu, który światłość dawa im;
 Bo cóż Chrystusa byłoby koturnem
 Ziemskim? — jeśli nie — Rzym!
 
 A ciebie, któryś jest Pańskim-obłokiem,
 Nim patryjotyzm-chrześcijański wzrośnie,
 Wilczęta niźli pełnym spojrzą okiem,
 Nim gołębiąta skrzydłem wioną mdłym,
 Serc milijony ugoszczą radośnie,
 Jak zmartwychwstały — Rzym!


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora.