Do oczu swoich
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
Jan Andrzej Morsztyn > Lutnia > Do oczu swoich
- Żart to i fraszka przeciw Bogumile,
- Coście widziały, oczy, do tej chwile,
- Choć wam gładkości włoskie nie nowina,
- I które nosi francuska kraina,
- Co ich angielska wystawia korona,
- Malta wojenna i hiszpańska strona,
- Co Wenecyja pokrywa w zapusty,
- Co ma Niderland do wdzięcznej rozpusty.
- Wszytkoście, oczy wędrowne, widziały,
- A wżdyście oków na się nie przybrały;
- A teraz w Polszcze. w domu. szwankujecie
- I przepłynąwszy, u brzegu toniecie.
- Widzę, że trudna wtenczas bywa rada,
- Gdy w domu złodziej, ogień u sąsiada,
- A im się kto mniej spodziewa i strzeże,
- Tym bliższy szwanku i kajdan, i wieże;
- I wy chcecie-li ujść a znacznej szkody,
- Strzeżcie się, radzę, domowej urody!
- Nie w czas przestrzegam, boście wy łakome
- I już w was widzę płomienie kryjome,
- Już w słup idziecie i jawnie to czuję,
- Że was na próżno gdzie indziej kieruję.
- Czy-li-ście twardą zoczyły Gorgone,
- Że się nie dacie odwieść w inszą stronę?
- Czy-li już wiecie, że już chęć i myśli,
- I serce służby odmieniać nie myśli?
- Więc się nie dzielmy, boć hołdować musi
- Chęć, myśl i serce - to i wy - Bogusi.