Cień (Leśmian)
Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych
| ←Przyjdę jutro, choć nie znam godziny | Cień ze zbioru Sad rozstajny Bolesław Leśmian |
Pieśń o ptaku i o cieniu→ | |
Anim patrzył na słońce przez lny,
Anim chodził do boru po sny,-
Jenom widział, jak rzucony wzdłuż
Cień mój powstał by nie upaść już.
Przetarł oczy i otrząsną pył,
Co był złoty i wiekowy był,
W dniach zamierzchłych rozejrzał się wstecz,
Przywdział zbroję i przypasał miecz.
Siadł na rączy, na bułany koń,
Uśmiechnięty cwałował przez błoń,
Kopytami tratując na płask
Kół słonecznych po murawie brzask!
Dokąd zbiegłeś, konny cieniu mój?
Czy z różami na śmiertelny bój?
Czy do baśni, niewidzialnej stąd?
Czy w umyślny gwiazd po niebie zbłąd?
>>Ni do gwiezdnych wyżej ziemi burz,
Ni do białych niżej słońca róż,
Jeno pragnę powrócić w ten kraj,
Gdzie ty byłeś, - drzewom dany Maj!
Gdzie ty byłeś - ponad jarem dąb,
Zasłuchany w zew anielskich trąb,
A ja - wpobok od słonecznych wrzeń -
W głębi jaru - twój dębowy cień!
Gdzie ty byłeś z tamtej strony chat
W snach zapadły, nieprzebyty sad,
A ja - na wznak poległy u wrót -
Twej zadumy wzór nikły i skrót!...><<
Wracaj cieniu, konny cieniu mój,
Po przez kwiaty - w ten za nimi znój,
Poprzez biały na jabłoni puch -
W zmierzch dębowy, gdzie bywał mój duch!
Anim patrzył na słońce przez lny,
Ani chodził do boru po sny, -
Jenom widział, jak w wiosenny czas
Z cieniem moim Bóg spodkał się raz...