Andrzejki

Z Wikiźródeł, repozytorium wolnych materiałów źródłowych


Andrzejki • Anna Maria Kowalczyk
Andrzejki
Anna Maria Kowalczyk
z tomu: Rozmowy z lustrem
wyd. Książnica Pomorska, Szczecin 1999

Bezdomne ptaki przychodzą po ziarno,
przylatują tak ufnie, do ręki się garną…
Pies śpi zwinięty w kłębek ciepły i łaciaty,
na parapecie okna zielenieją kwiaty,
zegar śpiewnie powtarza swe wieczne memento,
a w kuchni pachnie ciastem pieczonym na święto.

A za oknami jesień – młodopolska dama
w woalu szaromglistym przechadza się sama,
umarłe drzewa żegna, zwiędłe liście liczy
– pamiątki snu o lecie, minionych słodyczy…
ożywają chochoły i cienie cmentarne,
ożywają uczucia, co poszły na marne,
chłodny wiatr targa woal, rozwiewa upiory
i zza chmur wschodzi księżyc wybladły i chory…

A w złotym kręgu lampy pasjansa wachlarze
obiecują radości, na jawie miraże…
andrzejkowy cień wosku – i kolejna złuda.
Znowu minie rok długi w czekaniu na cuda.
Duchy umarłych kwiatów, nieżywych nadziei
zbiegają się na Dziady w liściastej zawiei,
wdzierają się w zacisze domowej siekanki,
zaglądają do okien w zadeszczone ranki.

Nie pomogą uroki by powstrzymać zbiegów
– odejdą w końcu same z pierwszym płatkiem śniegu.
Święty Marcin usłużnie podsunie płaszcz biały,
by się Jesień okryła – zniknie czar kabały
i woal zatopiony w aksamicie mroku…
rozpłynie się bezgłośnie – wspomnienie uroku,
strachów i niepokojów, ciepła, przytulności,
tych jesieni symboli sezonowych gości…


Tekst udostępniony jest na licencji Creative Commons Attribution 2.5.

Informacje o pochodzeniu tekstu możesz znaleźć na stronie dyskusji.