Zdrajcy

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Konstanty Damrot
Tytuł Zdrajcy
Pochodzenie Wianek z Górnego Śląska
Wydawca Ignacy Danielewski
Data wydania 1867
Druk Ignacy Danielewski
Miejsce wyd. Chełmno
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Zdrajcy.

Zagrzmiały w marzeniu uśpione błonie,
Gdy tysiąc kopyt po nich w czwał ruszyło,
I tysiąc kopyt po jesiennym szronie
Ogromną, jak tęcza, drogę wyryło.

Gęsto się sypią wyoranym szlakiem
Jeźdźce okropni — kościotrupy gnane,
Pod jednym srogim ślepo pędzą znakiem,
Okrutnej zemsty ramieniem ścigane.


Ponad czaszkami błądzących rycerzy
Dziki dwujęzyczny smok ulatuje,
Paszczęka kłami ostremi się jeży,
Jak wiosło wodę, skrzydło chmury pruje.

Nozdrza iskrami parskają, a szpony
Ogniem po łysych czołach ryją: Zdrada! —
A gdzie ów orszak rozpuści zagony
Swoje, przyroda cała woła: Biada!

Trwogą wściekłości ogarnięte duchy
Pędzą w niknącą dal aż poza stepy;
Tam się wszczynają żywe wrzaski, ruchy
I w bratniej walce łamią się oszczepy.

Gdy słońce rozpala złote kagańce,
Dopiero wtedy ustaje zażarty
Bój, bratobójce uchodzą za krańce
Stepu, jak w kniei znikające harty.

Co noc się odbywają te gonitwy,
Co noc tę zgraję piekło w step wyléwa,
Co noc się tracą zdrajce pośród bitwy —
Aż na ostatni sąd ich Bóg powzywa.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Konstanty Damrot.