Zabłąkani (Rimbaud, 1921)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jean Arthur Rimbaud
Tytuł Zabłąkani
Pochodzenie Poezje
Data wydania 1921
Wydawnictwo Towarzystwo Wydawnicze „Ignis“
Druk Drukarnia Narodowa w Krakowie
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Bronisława Ostrowska
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
ZABŁĄKANI

Na mroźnym śniegu w mgle skuleni,
U okna, co się blaskiem mieni,
Jak złoty ślep —
Pięcioro biedot — mali, czarni,
Patrzą, jak piecze się w piekarni
Pszeniczny chleb.

Patrzą, jak mocne białe ramię
Układa bochen w pieca ramie,
W ognistą cieśń,
Jako się dobry chleb nagrzewa,
A uśmiechnięty piekarz śpiewa
Swą starą pieśń.

Poprzykucali wkrąg bez ruchu
Pod ciepłem, którem tchnie w podmuchu
Piekarny sklep, —
A gdy zładzony na wieczerzę
W zarumienione bochny świeże —
Wyjmują chleb.


Kiedy skroś czerni dymnej blachy
Śpiewają grzanki i zapachy,
I blask, i gwar, —
Gdy z ciepłej szyby bucha życie,
Duszę ogarnia im w zachwycie
Tak wielki czar!

I tyle szczęścia czują w łonie
Maleństwa zmarzłe w mgle i szronie
Z pod nędznych szmat, —
Że oto wszystkie wraz koleją
Kląkłszy, czerwone noski kleją
Do zimnych krat.

I cicho, niby szept pacierzy,
W ten raj otwarty szept ich bieży,
Gdy tak się gną
Mocno, aż im się drą spodenki
I szmaty białej koszulenki
Na wietrze drżą.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jean Arthur Rimbaud i tłumacza: Bronisława Ostrowska.