Wyznania (Augustyn z Hippony, 1847)/Księga Ósma/Rozdział I

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Augustyn z Hippony
Tytuł Wyznania
Część Księga Ósma
Rozdział Rozdział I
Wydawca Piotr Franciszek Pękalski
Data wydania 1847
Druk Drukarnia Uniwersytecka
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Piotr Franciszek Pękalski
Tytuł orygin. Confessiones
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga Ósma
Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Artykuł w Wikipedii Artykuł w Wikipedii

ROZDZIAŁ I.
Udaje się Augustyn do Symplicyana z prośbą o doradzenie mu sposobu życia.

Mój Boże, niech to przypomnienie życia mojego będzie tobie dziękczynieniem, i niech wyznam twoje nade mną miłosierdzie. Niech twoja miłość napełni wszystkie kości moje i niech powiedzą: Panie, któż podobien tobie[1]? „potargałeś pęta moje; tobie ofiaruję ofiarę chwały[2].“ Opowiem jakim potargałeś je sposobem: i wszyscy którzy ciebie czczą, słysząc to moje wyznanie powiedzą: „Błogosławiony niech będzie Pan w niebie i na ziemi: wielkie i cudowne imie jego.“
Słowa twoje przypoiły się do serca mego, a obecność twoja zewsząd mnie otaczała. O wieczném życiu twojém byłem pewny; „aczkolwiek widziałem je pod zasłoną i w zwierciadle[3].“ Téj wątpliwości żadnego we mnie szczętu już nie pozostało: że nieskazitelna twoja istota jest każdéj istoty początkiem; i nie pragnąłem być o tobie pewniejszym, ale stalszym w tobie. Względem atoli doczesnego życia mojego wszystko się chwiało, i było już moje serce przygotowane do oczyszczenia „z kwasu starego;“ tedy podobała się „droga“ którą jest sam Zbawiciel; alem się jeszcze lękał iść wązką jego ścieszką, cierniem nasterczoną. Natchnąłeś tajemnie myśl moję i uznałem to dobrem dla mnie, aby iść do Symplicyana, który mi się wydawał wiernym sługą twoim, bo i łaska twoja w nim jaśniała. Dowiedziałem się niemniéj, że od najmłodszych lat swoich w gorącéj ku tobie pobożności przebiegł życie swoje. Już wtedy starzał się, a długi przeciąg swojego wieku na gorliwéj robocie około drog twoich strawiony, upewniał mnie o jego obszernéj nauce i doświadczeniu; i nie byłem zawiedziony. W rozmowie z nim wystawiłem mu duszę moję nawałą powątpiewań miotaną; chciałem się od niego dowiedzieć, jakim sposobem burzliwość jéj ukoić, i na twoję niemylną drogę ją sprowadzić; bom widział twój kościół napełniony, lecz każdy w nim za inną szedł ścieszką.
Jużem sobie obrzydził prowadzenie takiego żywota na świecie, nieznośnym byłem dla siebie ciężarem; bo zapał żądz moich przygaszony, nie znajdował już więcéj w nadziei sławy i majątku swojego żywiołu do znoszenia cierpliwie twardego jarzma tak ciężkiéj niewoli. Już te nadzieje utraciły cały swój powab i roskosz dla mnie ceniącego wyżéj twoję słodycz „i ozdobę domu twojego, który umiłowałem[4].“ Témi atoli więzami, któremi jeszcze silnie byłem zkrępowany: była to niewiasta; ile że i Apostół nie zabraniał mi małżeństwa, chociaż zachęca nas do stanu doskonalszego, gorąco pragnąc, aby wszyscy ludzie takiemi byli, jak on, bezżenni. Ale czując się jeszcze słabym, obierałem dla siebie stan łagodniejszy, i z tego jedynie powodu słaby i wynędzniały utrapieniami, wlokłem się ku reszcie innych trosk, których ciężaru unikając indziéj, tu przyznać byłem zpowodowany, przeto, że one przystoją życiu małżeńskiemu, które wszystkie moje zamiary wiązało. Słyszałem z ust wiecznéj prawdy: „że są rzezańcy, którzy się sami otrzebili dla królestwa niebieskiego: ale kto to może pojąć, niech pojmuje[5];“ mówi Zbawiciel. Nikczemni są zapewne wszyscy ludzie, w których nie masz znajomości Bożéj i z tych rzeczy dobrych, które widzą, nie mogli zrozumieć tego „który jest.“ Lecz wtedy już wyszedłem z téj nikczemności; prowadzony świadectwem całego ogółu twojego stworzenia, znalazłem cię Stwórcę naszego, i u ciebie Słowo twoje Boga, z tobą i z Duchem św. jednego Boga „przez które stworzyłeś wszystko[6].“
Inny jeszcze jest rodzaj bezbożnych; „którzy poznawszy Boga, nie chwalili go jako Boga, ani mu dziękowali[7]“ nasiąknąłem i ja zasadami takich ludzi: „ale potężna prawica twoja broniła mnie[8];“ ztamtąd wywiodłeś mnie i na drodze bespiecznéj postawił. Boś ty powiedział człowiekowi: „Oto bojaźń Pańska jest prawdziwą mądrością[9]“ i nie bądź sam u siebie mądrym[10]“ albowiem powiadają się być mądrymi, a głupiemi się stali[11].“ „Znalazłem już wtedy owę kosztowną perłę, którą wypadało mi zakupić za cenę sprzedanéj mojéj całéj majętności[12]“ a jeszczem się wahał.




Przypisy

  1. Ps. 34, 10.
  2. Ps. 115, 17.
  3. I Kor. 13, 12.
  4. Ps. 25, 8.
  5. Mat. 19, 12.
  6. Jan. 1, 5.
  7. Rzym. 1, 21.
  8. Ps. 17, 34.
  9. Job 28, 28.
  10. Przyp. 3, 7.
  11. Rzym. 1, 22.
  12. Mat. 13, 45-46


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Augustyn z Hippony i tłumacza: Piotr Franciszek Pękalski.