Wizya (Dębicki, 1898)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Zdzisław Dębicki
Tytuł Wizya
Pochodzenie Życie tygodnik
Rok II (wybór)
Wydawca Ludwik Szczepański
Data wydania 1898
Drukarz Drukarnia Narodowa F. K. Pobudkiewicza
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały wybór
Pobierz jako: Pobierz Cały wybór jako ePub Pobierz Cały wybór jako PDF Pobierz Cały wybór jako MOBI
Indeks stron
WIZYA.

Jakaś mi cisza w uszach dzwoni,
Niby huczący w sferach dzwon,
Który z wszechświata bierze ton
I srebrne dźwięki roni...

I zadumany — onej ciszy
Nad sobą czuję słodką moc,
A księżycowa marzeń noc
Nademną czarem dyszy...

Z poduszek głowę wznoszę senną
I srebnych w myśli szukam słów
Do mych mistycznych, jasnych snów
I patrzę w dal promienną...

I przez otwarte okno patrzę,
Jak śród świetlanych płynie smug
Wiosennej nocy młody bóg
Przez niebo coraz bladsze...

Venus mu w berle złotem płonie,
A chiton, co mu spada z bark
Zalewa sennem światłem park...
Sto gwiazd ma w swej koronie...

A za nim w zwiewnych płynie szatach
Cudownie pięknych dziewic rój —
Z ramion im grecki opadł strój
I biusty błyszczą w kwiatach...

Ku orszakowi temu ręce
Wyciągam, pełen cichych dum —
I przelatuje dziewic tłum,
A ja zostaję w męce...

I tylko cisza znów mi dzwoni
W uszach, jak wielki, srebrny dzwon,
Który z wszechświata bierze ton
I łzy — nad ziemią roni...

Zdzisław Dębicki.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Zdzisław Dębicki.