Wino (Żuławski, 1908)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jerzy Żuławski
Tytuł Wino
Pochodzenie Poezje, tom IV
Data wydania 1908
Wydawnictwo Księgarnia H. Altenberga
Drukarz Drukarnia Narodowa
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały tom IV
Pobierz jako: Pobierz Cały tom IV jako ePub Pobierz Cały tom IV jako PDF Pobierz Cały tom IV jako MOBI
Indeks stron
WINO.

Dziewczyno, dziewczyno,
został mi tylko śpiew, zostało wino,
bo ciebie już nie mam, dziewczyno!...

»Nie mów, że kochasz...
Patrzę w twe oczy:
czasem w nich tylko błyśnie skra — z pod zgliszczy;
patrzę na usta twoje purpurowe:
czasem drgną jeszcze,
jak gdyby znowu ust mych chciały...«

O, biały!
o, złoty mój kwiecie!
Jednaś mi była, jednaś jest na świecie...

Hej! hej! śpiewać sobie będę
o tych jasnych oczach twoich,
które jam całował —
dawno już...!


Będę sobie śpiewkę śpiewać
o tych ustach twych, dziewczyno,
co są słodsze, niż to wino,
które każę tu nalewać
w lśniący kruż,
krwawe wino, które piję —
hej! — dziewczyno moja!

Nie, nie jesteś ty dziewczyna
i nie jesteś moja.
Nie ja ciebie brał od matki,
nie ja w kraśne stroił kwiatki
twą spłonioną skroń, —
tyś nie zemną poszła w życie,
nie mnie białą dałaś dłoń
i miłość pierwszą, dziewczęcą,
i usta jeszcze niepocałowane
i piersi białe,
co szczęścia nie znały jeszcze
i drżą
na myśl o szczęściu — nieznanem, przeczutem,
i płonią się całe,
że drżą...

Dobry jest Pan Bóg i dobre jest wino,
które dał smutnym ludziom ku pociesze!

Śmiejmy się z tego! —
Niech płyną
te strugi wina — jak krew czerwone,
jak twoja młoda krew,
a tak ogniste, jak twoje uściski,
w których się człowiek, obłąkania blizki,
jednem pragnieniem staje
i zapomina
w otchłannym szczęścia obłędzie,
żeś ty jest cudza i żeś nie dziewczyna...!
Niech płyną te strugi wina
upajające, jak twe usta młode,
które kto inny całował
— przedemną
i po mnie inny znów całować będzie, —
rozkoszne usta,
zabijające swą straszną słodyczą
tajemną —
i wonne
jak róże, co się do słońca rozśmiały...

O, biały!
o, złoty mój kwiecie!
Jednaś mi była, jednaś jest na świecie!

Perli się wino, jak czerwona krew...


Gdzieś tam w cyprysach jęczą słowiki,
skarżą się, śmieją, zawodzą, —
a pachnie bzowy krzew,
a wielkie łuny zachodu
odchodzą
na morze,
na sine morze dalekie...

Perli się wino...
ty moja jesteś! mojaś jest — dziewczyno! —
Wszystko nieprawda!
ten żal — i ból,
i to rozdarcie serca, ta tęsknota,
i to, że inny
dotknął twej dłoni, albo dotknie kiedy — —
Wszystko nieprawda! — oto jesteś — złota —
tu przy mnie,
oto cię biorę za białą dłoń
i wiodę
w jakieś cyprysy szumiące
na skałach,
nad jakąś srebrną od księżyca wodę,
srebrną jak nasze kochanie — to młode,
a twoje oczy — jako dwa miesiące
błyszczą mi — jasne...
Czy sen?


Cicho bądź, cicho... Jeszcze jedna szklanka
czarodziejskiego wina...
Mojaś jest, moja — ty kochanka,
jedyna,
ty — kwiat, ty — szczęście,
ty wszystko moje!
Idziemy — w dal
oboje
po wysrebrzonych grzbietach modrych fal,
za nami już
i bój, i żal,
a błyszczą mi oczy twoje
— słyszysz słowiki
wśród róż? —
a twoje włosy pieszczą moją skroń
i pachną...
— czy czujesz bez? —
a twoja dłoń
w mych ręku drży,
do zaklętego idziemy ogrodu,
gdzie niema smutku, niema łez,
o, ty! — o, ty! — —
kochana...
Szczęście przed nami, czy wiesz?
jako ta złota łuna zachodu...
— daj ust, — tu kres...


Czy dusza twoja przyszła do mnie?
— Cyprysy się w wietrze zachwiały — — —

O, biały!
o, złoty mój kwiecie!
jednaś mi była, jednaś jest na świecie...

Dobry jest Pan Bóg i dobre jest wino,
które dał smutnym ludziom ku pociesze!

Werona.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jerzy Żuławski.