W trwodze
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | W trwodze |
| Pochodzenie | Napój cienisty cykl Spojrzystość |
| Wydawca | J. Mortkowicz |
| Data wyd. | 1936 |
| Druk | Drukarnia Naukowa Towarzystwa Wydawniczego |
| Miejsce wyd. | Warszawa |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Cały tekst |
| Indeks stron | |
W TRWODZE
Idź w mrok po senną strawę, zgłodniały tułaczu!
Cień każdy i mgła każda mogą ci się przydać...
Lecz co znaczy łza w oku, gdy nie słychać płaczu?
I co znaczy ten wszechświat, gdy Boga nie widać?
O, wszyscy, wszyscy przyjdźcie w trwodze i bezładzie!
Niech was będzie tak dużo, tak nieprzeliczenie,
Bym się duchem zagubił w waszych snów gromadzie
I bym nie mógł rozróżnić, gdzie wy, a gdzie cienie?
Twarzy, zewsząd zjawionych jak najwięcej twarzy!
I dłoni — i tej widnej naprzestrzał ulicy!...
Wszystko dzisiaj się skończy, nic się już nie zdarzy, —
I niema już oddawna żadnej tajemnicy!...
Trzeba zejść się gromadnie, byle nie odwlekać...
I pomówić o wszystkiem... I przedsięwziąć kroki...
I odtąd nic już nie mieć i na nic nie czekać, —
I coprędzej — naoślep iść w smutek głęboki...