W mrokach

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Maciej Szukiewicz
Tytuł W mrokach
Pochodzenie Życie tygodnik
Rok II (wybór)
Wydawca Ludwik Szczepański
Data wydania 1898
Drukarz Drukarnia Narodowa F. K. Pobudkiewicza
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały wybór
Pobierz jako: Pobierz Cały wybór jako ePub Pobierz Cały wybór jako PDF Pobierz Cały wybór jako MOBI
Indeks stron
W MROKACH.

I.

Szumi sitowie — Na dżdżu i wichrze
Chwieją się łozin pół uschłe wiechy,
Idą po gąszczach szepty i śmiechy
Coraz ospalsze, dalsze i cichsze.


∗             ∗

Coraz powolniej błotem ciężarne
Toczą się wody na dnie koryta
I cała rzeka nocą nakryta
W jakieś czeluści zapada czarne.



II.

Szumi sitowie — Posępną nocą
Błądzę okropnym szlochając płaczem
I czarny tylko wie to mrok: za czem?
I czarny tylko wie to mrok: po co?


∗             ∗

Serce boleśnie szarpie się we mnie,
Ostatnim jakimś błyskiem dogasam —
Dusza została z nocą sam na sam
I w nierozświetlne zapada ciemnie.



III.

Szumi sitowie — Patrząc w mrok dżdżysty
Na wód leniwych zatęchłe męty
Widzę w oddali śród skał poczęty
Potok jak kryształ biały i czysty.


∗             ∗

Na pianie słońce barw igra tęczą
I niebo schodzi na toń błękitną
I srebrne lilie u brzegu kwitną
I pszczoły z pasiek lecą i brzęczą.


∗             ∗

A kiedy gołąb chciwy napoju
Zanurzy skrzydła strudzone lotem,

Nad śniegi bielszy wzbija się potem
Niepokalany zwiastun pokoju.


∗             ∗

A gdy wędrowiec w toń rzuci oczy,
Oczy aż na dno lecą jak — ołów
Chcące zobaczyć białych aniołów,
Co tam pilnują modrych przezroczy.



∗             ∗

O, niesplamiona nurtów czystości!
O, niezmąconych źródeł ochłodo!
Krysztalna, świeża, ożywcza wodo!
Nadbrzeżnych kwiatów słodka wonności!...


∗             ∗

Lecz rzekom nie stać! — strumień wciąż płynie
Przez świat szeroki, przez gaje, pola,
Coraz nurt inny z nim się zespolą,
Coraz to częściej grzęznąć mu w glinie.


∗             ∗

W coraz to częstsze łamie zakręty,
Coraz w nim więcej szlamu i kału —
Pogasły cudne blaski kryształu
Została ziemia i muł, i męty.


∗             ∗

I coraz wolniej błotem ciężarne
Toczą się wody na dnie koryta
I cała rzeka nocą nakryta
W jakieś czeluści zapada czarne.



IV.

Szumi sitowie — Powiew wilgotny
Skowycze w łozach, jak dzika psiarnia,
Szalony smutek pierś mą ogarnia —
Dusza odeszła... dumam samotny...


∗             ∗

Dusza odeszła — na mchy mokradła
Pomięte skrzydła bez ruchu kładzie,
Czarne obsiadły ją wkrąg czeladzie
Jak stado sępów zgłodniałych padła.


∗             ∗

Noc głucha w okół. Wicher jesienny
Łka krwawym żalem zerwanych liści —
Dusza odeszła... Kto ją oczyści?
Ko wyrwie z kręgów ziemskiej Gehenny?



V.

Szumi sitowie — Pod memi stopy
Sączy się struga dalej a dalej;
Lecz jest kres czysty dla mętnej fali,
Są niezgłębione morza zatopy!


∗             ∗

Oczyszczający wszystko ocean
Rozlał się ówdzie w błękitną ciszę.
Słucham — na falach śmierć się kołysze,
Śpiewa zwycięski, zbawczy swój pean.



VI.

Szumi sitowie — Mgliste opary
Posępnym świtem bledną na wschodzie,
Stalowe błyski idą po wodzie,
Z głębi ciemności dzień wstaje szary.


∗             ∗

Zmokły kruk w górze nademną kracze
Myśląc o nowej a sutej stypie —
Wiatr mi na głowę zwiędły liść sypie —
Siedzę bez czucia na dżdżu i płaczę...

Maciej Szukiewicz.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Maciej Szukiewicz.