W Zakopanem 2

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Felicjan Faleński
Tytuł W Zakopanem 2
Pochodzenie Odgłosy z gór
Wydawca Gebethner i Wolff
Data wydania 1871
Druk Józef Unger
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
XIV.
W Zakopanem.


2.

Ma orzeł dom swój w samym krańcu igły,
Która się buja w chmury spowinięta.
I tam, dla piskląt, mknąc jak strzał nieścigły,
Znosi porwane z górskich stad jagnięta.


Góral drapieżnych szpon ni skrzydeł nie ma,
Tylko dwie długie nogi z pięśćmi dwiema,
Lecz garnków nie lepią święci;
Więc gdy mu równie obcy trud jak trwoga,
We własném jego gnieździe dławi wroga —
I nigdy karku nie skręci.

Nad mgłą, nad śniegiem, w wichrach, gdzie najchmurniéj,
Gdzie tylko pełza mech wśród wiotkich ziółek,
Na zrębie w otchłań przewieszonéj turni,
Ma skalna koza, z strachu drżąc, przytułek.

Mógłby jéj góral dać spokojność świętą,
Lecz niebezpieczeństw chęć mu w pierś wdmuchnięto,
A garnków nie lepią święci;
Wiec z strzelbą w ręku gnając chybkie zwierzę,
W powietrzu, mknącą w przepaść zdobycz bierze —
I rzadko kiedy kark skręci.

Nad ryczącemi grozą wód parowy,
Dzwonki, błękitu wabiące rozkoszą,
Srébrzyste gwiazdki, gwoździk purpurowy,
W tumanach mglistych tkliwą woń roznoszą.


Niechby tam kwitły i pachniały zdrowe,
Lecz góral nosi nie dla kształtu głowę,
Gdyż garnków nie lepią święci;
On kwiaty musi miéć — i to jedynie,
By z nich wianuszek uwił swéj dziewczynie —
Jeżeli karku nie skręci.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Felicjan Faleński.