Ukarany olbrzym (1867)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Władysław Bełza
Tytuł Ukarany olbrzym
Pochodzenie Podarek dla grzecznych dzieci
Data wydania 1867
Wydawnictwo K. Arenstein Księgarz
Drukarz Drukarnia Spółki C.D.N.
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Ukarany olbrzym.
rysował Fr. Kostrzewski, wyciął na drzewie Walter.
Ukarany olbrzym.
(Bajeczka).

Mały chłopczyna
Który dopiero zaczyna
Rok szósty życia,
Roił niemal od powicia,
Że już nad niego
Nie znajdzie w świecie, większego
Olbrzyma!
Chcąc więc osóbce swojéj większą nadać postać,
Jak owa żaba, w bajce, pysznie się nadyma!
Kładzie ogromny cylinder na głowę
Tak, że gdyby większy jeszcze o połowę
Włożył, to czołem chyba mógłby nieba dostać!
A że do garnituru potrzeba koniecznie
Laski i cygar! Więc choć to niegrzecznie,
A nawet bardzo nieładnie
Jeśli kto kradnie!
Nasza pocieszna figurka,
Bierze kryjomo kluczyk, otwiera, i z biórka

Ojcowskiego, papieros wyjmuje z pudełka;
Zakłada na nos dwa szkiełka,
I już za progiem!
A za nim po ulicy jakby za rarogiem,
Biegnie chmara dzieciaków, krzycząc z całéj siły:
„Patrzcie ta figa
Ledwie że chodzi! Mój ty Boże miły!
Jak on ten wielki kapelusz udźwiga?“
To znowu nań wołają ci psotnicy mali:
„Zdejm pan lepiéj te szkiełka, bo się pan obali!“
Jakoż olbrzym przypadkiem o kamień uderzył,
Kapelusz mu na oczy aż po brodę w pada,
A on jak długi bruk zmierzył.
Biada!
Oberwał guza! nie wiem jak tam daléj było,
Lecz pono nie na jednym guzie się skończyło!


∗             ∗

Jeśli kto z małości zacznie
Starszych małpować niebacznie,
I wady téj wyplenić jeśli się nie stara:
Zawsze go za to jakaś spotka kara!







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Władysław Bełza.