Troilus i Kressyda (Shakespeare, tłum. Ulrich, 1895)/Przedmowa

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Józef Ignacy Kraszewski
Tytuł Troilus i Kressyda
Podtytuł Przedmowa
Pochodzenie Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare (Szekspira) w dwunastu tomach. Tom VII
Data wydania 1895
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Indeks stron
TROILUS I KRESSYDA.

J

Jest to jedyny podobno dramat Szekspira, który nie był wprzódy grany, nim został wydrukowany. Przeczytawszy go, łatwo odgadnąć przyczynę; jest to szczególna w swym rodzaju fantazya, którą niewiedzieć jak nazwać, komedyą, dramatem czy tragedyą, i która na scenie, z wyjątkiem scen komicznych, wielkiego wrażenia uczynić nie mogła, choć jako utwór w owych czasach głębokie miała znaczenie. Widzimy w niej niemal odpowiedź tym uczonym, graduowanym pedantom, doktorom uniwersytetów Oxfordskiego i Kembrydżskiego, którzy Szekspirowi zarzucali, iż się w starożytnościach klasycznych, jak oni, nie ćwiczył, że erudytem nie był, a wiadomości swe czerpał ze źródeł bardzo podejrzanych.

Troilus i Kressyda, pod pozorem przygody dwojga kochanków i jednego nader uczynnego pośrednika, który im porozumienie ułatwia — jest to po prostu epizod z Iliady Homera, ale sprowadzonej do czysto ludzkich rozmiarów i do prozaicznej rzeczywistości. Z bohaterów, a niemal półbogów, stoją tu na prostych śmiertelników, na bardzo ułomnych i pospolitych przerobieni ludzi, Ajax, Agamemnon, Pryam, Parys, Menelaus, Helena, Kassandra, Tersytes, który gra rolę błazna. Niepospolitej, zaprawdę, potrzeba było odwagi, aby się ubóstwianej naówczas starożytności klasycznej z takiem tknąć zuchwalstwem; pozdzierać aureole i z heroicznych postaci mglistych, stworzyć ciałem i krwią obdarzonych ludzi. Jest to protestacya przeciw niezgrabnemu idealizowaniu przeszłości i sążniowym bohaterom klasycznym, coś bardzo osobliwego w swoim rodzaju, na co w końcu XVI wieku Szekspir tylko mógł się ważyć.
Winniśmy niezaprzeczenie bardzo wiele tradycyom i literaturze klasycznej; ale uprawa jej równie była przynajmniej korzystną z jednych względów, jak z drugich zgubną. Drogocenne zabytki w rękach komentatorów, tłómaczów i wykładaczy ich, przerobiły się do niepoznania, zdrój życia, co z nich płynął, brał w siebie dużo uczonych pomyjów i niedorzeczności. Wyrobiły się na wzorach prawidła, których w nich nigdy nie było, na zdrowem ciele chorobliwe powzdymały się naroście. W naszej własnej literaturze widzimy skutki bałwochwalczego posłuszeństwa formom, fałszywym tradycyom, całemu konwencyonalnemu rynsztunkowi klasycznemu, które obezwładniało najbardziej utalentowanych pisarzy, co się z tych ciężkich oków wyzwolić nie mogli. Skutek ten był u nas, że talenta zwichnięte i spętane marniały (Klonowicz-Wacław Potocki), że mieliśmy poetów wiersza i formy, ale twórczej ich sile brakło odwagi samoistnej, i błądzili po wydeptanych ścieżkach, obawiając się trzebić drogi nowe, któreby ich poza klasyczny świat wywiodły na szersze pole. Szekspir na szczęście swe był autodydaktem, uczył się tylko tyle, ile było potrzeba, aby geniusz jego spotężniał, nie pozbywając się samoistności. Z równą odwagą, jak tu z Iliadą, postępował sobie ze wszelkim materyałem, jaki mu wpadł w ręce. Prawda czysto ludzka szła u niego wyżej nad wszelkie konwencyonalne warunki, nie znał reguł, nie czytał Arystotelesa, ani (co niebezpieczniejsza) Arystotelesowiczów, nie kształcił się na Plaucie i Senece, ale żył, oddychał piersią całą, patrzał na ludzi i żywcem ich brał na scenę, a mając do czynienia ze starożytnością najklasyczniejszą, przypuszczał, iż najpotężniejsi bohaterowie mieli skórę, kości, krew i mięso jak proste chłopy.
W Iliadzie też dojrzał Szekspir bardzo prostej historyi płochej dworki, która się gładkiemu gachowi od męża uwieść dała i nazwał ubóstwioną Helenę, tak, jak zasługiwała, Parysa zaś łajdaczyną, który sobie lekką kobiecinę upodobał, naostatek Menelausowi dał przydomek, jaki mu należał. Cała Ilias zaraz się przez to wyjaśniła, i stała ludzką sprawą, do której bogów nie potrzeba było mieszać. Wyszli na ludzi Ajaxy, Hektory, Patrokle; ale że ich rycerski obyczaj starożytny mało był poecie znany, dał im łatwiejszą barwę średniowiecznych szlachciców. O ana- i parachronizmy nigdy Szekspir nie troszczył się zbytnio, i tu więc ich podostatek, a mimo to, bodaj tak poprzebierani Homerowi bohaterowie, nie lepiej dają zrozumieć owe czasy, niż parafrazy szumne uczonych komentatorów.
Sama baśń o Troilusie i Kressydzie, pod którą się kryje Homerowa Briseis, dziwne przechodziła koleje, nim się do Szekspira dostała.
W pierwszem wydaniu dramat ma tytuł:
„Sławna historya Troilusa i Kressydy, doskonale wyrażająca początek ich miłostek, wraz ze zręcznem pośrednictwem Pandarusa, książęcia Licyi, napisana przez Wiliama Szekspira 1609 roku“[1].
Przy tem wydaniu znajduje się przedmowa wydawcy, warta odczytania:

Autor improwizowany do wiekuistego czytelnika.
Nowina!

„Wiekuisty czytelniku! Oto tu masz sztukę nową, której jeszcze na scenę nie wywleczono, której tłum nie klaskał w dłonie, a która, mimo to, wyżej stoi nad wszelkie palmy komiczne. Zrodziła się ona z mózgu, który nigdy nadaremnie komicznego nie przedsiębrał dzieła. Gdyby tylko komedya płochy swój tytuł zmieniła na nazwanie publicznego obowiązku, gdyby scena się zwała trybunałem, ujrzelibyście wszystkich tych wszelkich cenzorów, którzy teraz ją mają za rzecz poślednią, bieżących tłumnie, dla popisu z własną powagą, widzielibyście ich cisnących się, szczególnie na komedye tego autora, które są tak dobrze do życia zastosowane, że mogą służyć za komentarze najpraktyczniejsze wszystkim czynom żywotów naszych; a objawiają taką bystrość i taką dowcipu potęgę, że się największym nieprzyjaciołom teatru podobać umieją. Ludzie prozaiczni, najociężalsi, najbardziej ograniczeni, najnieczulsi na dowcipy komedyi, którzy na odgłos o nich przyszli na przedstawienia, znaleźli w nich dowcip, jakiego w sobie nigdy nie znali, wyszli z nich dowcipniejszymi niż przyszli, czując uwięzłe w mózgu ostrza tego dowcipu, które w nim nie zdawały się módz nawet pomieścić. Jest w tych komedyach sól tak smakowita, że się zdają dla przedziwności swej zrodzone w morzu, z którego Wenus na świat wyszła. Wśród nich dowcipniejszej niema nad tę; gdybym czas miał, napisałbym do niej komentarz, nie dlatego (bo to niepotrzebne) abym dowiódł, żem darmo nie wydał grosza na nią, lecz żeby wskazać całą wartość, jaką nawet taki biedaczysko jak ja, znaleźć w niej może. Zasługuje ona na tę pracę, równie jak najlepsza komedya Terencyusza lub Plauta.
„I sądzę, że gdy autora nie stanie, gdy wydania komedyi jego się wyczerpią, rozrywać będą ich egzemplarze i umyślnie dla nich ustanowią inkwizycyę w Anglii. Niech to będzie przestrogą; w imię twojej przyjemności i twego rozsądku, nie odpychaj i nie gardź tem dziełem dlatego, że go tchnienie zaswędzone tłumu nie splugawiło; podziękuj raczej fortunie, która się nastręcza, bo gdyby sztukę przyszło dostawać za pozwoleniem jej wielkich właścicieli, musiałbyś, sądzę, długo ich prosić, a wasby nie proszono. Zatem tym, którzy nie będą radzi, daję już pokój, zważywszy stan ich głowy-Vale“.
W tymże roku Troilusa i Kressydę przedstawiono na teatrze Globe i wydawcy kazali dodrukować tytuł nowy, na którym wzmiankę o tem uczyniono[2].
Sztukę trudno było podciągnąć pod jakąś klasyfikacyę; w przedmowie zowie się ona komedyą (Comedy), na tytule jest historyą (dramatem historycznym), a w wydaniu zbiorowem 1623 roku umieszczono ją między tragedyami, chociaż do tego tytułu najmniej podobno ma prawa. Należałoby chyba nową dla sztuk Szekspira stworzyć klasyfikacyę, według Gerstenberga, a raczej Poloniusa w Hamlecie i nazwać Troilusa i Kressydę tragi-komedyą historyczną. Czas, w którym poeta stworzył tę fantazyę, wskazywać się zdaje granie jej na scenie; należy ona do ostatniego peryodu działalności Szekspira. Znawcy widzą w niej ślady dwukrotnego przerabiania, jak w Hamlecie i Romeo i Julii. Nierówność stylu, języka różność, budowa wiersza, na domysł ten naprowadzają.
Dziennik Henslowe’a, wspomina Dekkera i Chettle „Troyles and Cresseda“, której tytuł właściwy był Agamemnon.
W roku 1602—3 „Lord Chamberlain’s Servants“ grali tę czy inną sztukę pod tytułem podobnym. Za czasów Szekspira krążyła u ludu ballada tej samej treści.
Troilus w Homerze jest synem Pryama i sławnym koniarzem. Nazwisko to spotyka się potem u wielu poetów, w Horacyuszu, Auzoniuszu, Senece, w wielu późniejszych kompilatorach. Historya miłości Troilusa i Bryzeidy najdawniej znajduje się w pieśni trubadura Benoit de Saint Maur, z XII w.
Z tego poematu przerabiali powieść po włosku Guido Colonna, po francusku Raoul Lefebre, Caxton po angielsku, (The destruction of Troy, przekład z Lefebre). Przekształcił ją właściwym sobie sposobem Boccacius (XIV w.), Chaucer (XIV w.). Chaucer wykończył starannie niektóre sceny, szczególniej dowcipnie ubarwiając je, naprzykład, jak się córka Kalchasa dostała zakochanemu Troilusowi, nie bez wielkich zachodów ze strony Pandarusa. Szekspir, wnosząc z powolności Heleny, cale inaczej pojął obyczaje trojańskie i jego Kressyda wcale się z sobą nie droży, a usłużny Pandarus niewiele ma do czynienia. Bardzo ciekawem mogłoby być studyum nad wszystkiemi temi powieściami o Kressydzie, bo w każdej z nich jest ona inaczej pojętą i przedstawioną, i staje się typem zupełnie odmiennym.
Za Guidonem Colonna poszedł angielski autor: „The destruction of Troy, or Troy-Boke“ historyi wydanej po raz pierwszy w roku 1513, a z niego, jak się zdaje, lub ze źródła, które się na niem opierało, Szekspir wziął kilka szczegółów.
Wszystkie te „źródła“, jeśli je tak nazwać się godzi, do których należy dołączyć i samą Iliadę, tłómaczoną już na język angielski przez Chapmana, są to tylko suche drzazgi, które Szekspir przyoblekał w ciało, ze swobodą najzupełniejszą. Goethe broni poetę naszego od zarzutu dobrowolnej, umyślnej parodyi; Heine waha się i nie wie, do jakiego rodzaju ma zaliczyć to osobliwe dzieło. Jest to po prostu swobodne tłómaczenie Iliady, z języka bogów na ludzki i sprowadzenie epopei z niebios na ziemię. Poeta w postępowaniu Parysa, w lekkości Heleny, dostrzegł zepsucia obyczajów i rozpuszczenia, które dosadnemi barwami odmalował; przez nie Troja upaść musiała; maluje po swojemu przyczyny jej zagłady. Tak samo rozterki Greków, ich próżność, samolubstwa, rywalizacye o sławę, tłómaczą, dlaczego przez lat tyle pod murami jednego grodu, zdobyć go nie mogąc, leżeli. Męstwo osobiste i sławne boje rycerzy nie zaślepiają poety; po za niemi widzi on świat ten, jakim był i odwzorowuje go wedle praw powszechnych ludzkiej natury. Raz wszedłszy na tę drogę, trudno się było oprzeć chętce odarcia nieco bohaterów z ich pożyczanej i przez wieki na ludziach dobrodusznych zdobytej wielkości. Szekspir tem nielitościwiej obchodzi się z wielkiemi imiony, im bałwochwalstwo bezmyślne świetniej je przystroiło. W początkach swojego zawodu, gdy pisał Wenerę i Adonisa, nie byłby się na to ważył Szekspir, w ostatnich latach zwyciężywszy pedantów mógł sobie pozwolić tej małej pomsty nad nimi.


Ozdobnik-5kropek.png




Przypisy

  1. The Famous Historia of Troylus and Cressida. Excellently expressing the beginning of their loves, with the conceited wooing of Pandarus Prince of Licia. Written by William Shakespare, 1609.
  2. As it was acted by the Kings Maiestics servants at the Globe.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Józef Ignacy Kraszewski.