Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/391

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I co i gdzie ma się stać w pomyleniu człowieczym — ? —
Co i gdzie — ? —
Obraz eleuzyjski wyrwany z obłędu gaśnie i zasnuwa się bielmem szumu —
Po przez natężający się, huczący szum jeszcze widać krążące planety nieme już jakby senne — i Saturn —
Wynaglony, arkadyjski akord pieśni nad pieśniami omotał złowróżbny szum, otoczył strugami jak mackami głowonoga, porwał, zgniótł, zmiażdżył i rzucił w przepaść rozwartą u czarnych stóp prometejskiego Kaukazu —
Lęku! Trwogo! Wieczysty cieniu człowieka!

Cyprjan już leży w łóżku.
W białe ciało strumieniami żył wpełzł bolesny niepokój; nie opuści już zdobytego organizmu aż..
Rytmem przyspieszonego, niespokojnego bicia serca odpomina mózg do końca tamten okres nawrotu agonii; okres przerażający; pusty, bezduszny, opustoszały, męczący obcym, jakby nieosobistym podnieceniem płciowym, a równocześnie naporem degradujących natręctw samobójczych — czyhały jak złośliwe bakterie na moment osłabienia.
Pożądał wsparcia, współistnienia, temperatury ciała. Byle nie sam, byle nie sam — w tej chwili zwłaszcza nie sam, bo — —
Wisia wysiadła z natłoczonego wagonu. Czekał na dworcu. Była brzydka, zmęczona podróżą, źle ubrana, obładowana pakunkami. — Jaknajusilniej i natychmiast przepłaszał to pierwsze wrażenie, to złe,