Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/369

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Już ktoś zupełnie obcy:
— jedynie instynkt mas odnajdzie drogę — a ten przechyla się cały ku...... —
— wszyscy to wiemy —
— powiedzmy; każdy mówi „wszyscy“ myśląc o sobie, swoich znajomych i wpływach. Dla mnie cała rzecz jest znacznie i wyraziście dalekonośniejsza — nie tylko jakieś rozgrywki polityczno-ekonomiczne — —
— co —
— żyjemy na przełomie epok — na zwrotnicy czasu —
— poraz ostatni rozegrają się w Europie wojny religijne —
— panie! — panie! (— jeśli to Nering wrzasnął, to jest w tej chwili niezawodnie uśmiechnięty z oburzenia od ucha do ucha —).
Ktokolwiek ironizował — głos jego znachodzi replikę (— czyją — ? —) — no dobrze, dobrze — pan ma zaraz wyznania na myśli, tak myśląc błądzi pan i po omacku komentuje moje słowa; wyznania! głupstwo! — żadne z wyznań nie ma ani krzty siły atrakcyjnej; wszystkie skompromitowały się do ostatka; spójrz pan na wyznanie tak zwane oficjalne — stało się (— i na tym buduje! —) wiarą analfabetów, względnie, słuszniej mówiąc, analfabetek, kilku mętnych lub chorych inteligentów o słabej woli i lęku myślenia, wreszcie estetyzujących snobów z normalną domieszką miłych, gibkoruchych pederastów; — nie panie — mówiąc: „wojny religijne“ — mam na myśli systemy normujące współżycie człowieka z człowiekiem i na-