Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/232

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


niej głowę — odurzał się kształtem pośladków płaskich i rozległych; rozdzielał ją pomiędzy siebie licznego i rozmaitego; upieszczał ją uważnie i przezornie znał jej strefy wrażliwe i sposoby podniecające ją — wdychał jej zapach głęboko jak odżywczy tlen — ; — zaledwie zdołał zapanować nad sobą do czasu, gdy poznał, że w niej rozluźnia się wszystko i wyładowuje — wtedy, gdy usłyszał jej stłumiony jęk, gdy ujrzał twarz jej zmiętą jakby wielkim bólem — wszedł w nią i momentalnie, jednym poprostu ruchem rozpłynął się w niej suto : przelewnie —
Zapadł się zmęczony, z rozkosznym poczuciem odpływającego naprężenia — — głaskała go czule po plecach, poklepywała delikatnie, naciskała palcami, jakby wćwiczała gamę; myślała już o czym innym — ; — a potem to, bardzo nie lubię“ — oderwanie się od siebie ciał.
Spoczywali obok siebie długo.
Rozmawiali powoli i pogodnie.
Zmożył ich sen. — — — — —

W głąb szpitalnej nocy rozpamiętywał tę scenę: z łagodną radością i zadowoleniem. — — Właściwie to to wszystko głupstwo! Czy może teraz tak się wydaje? — ależ! głupstwo wierutne! — naco te szukania, niepokoje, zapady ustawiczne?! — naco?! — Trzeba z tym raz na zawsze skończyć, zerwać z tym! — tak; — dobra kobieta, wierny przyjaciel; może kochanka za chłodna, lecz przecież bardzo przydatna, i, emocje z nią są znaczne; rzadkie; tak; lecz gdy nabrzmieją żądze — jest jej dużo — jej — to znaczy kobiety — masy, ciała dużo,