Strona:Zegadłowicz Emil - Motory tom 1 (bez ilustracji).djvu/187

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ło się myślom przy tobie, i z tobą zawsze dobrze było —

— narosło doświadczenie o bezmierną nędzę chłopa, o jego cofnięcie wielowiekowe, o krzywdę jego; o zbrodnię popełnianą na nim od początku podziś —
— Dąbrówka — jej wsiowe skiszałe życie — sąsiedzkie nędze i złości — : oto prawdziwy uniwersytet, uniwersytet wiedzy społecznej —
— na tym tle, Maryś, kochałem ciebie i to wszystko inne —
— a sama już dziś — w tym szpitalnym odpomnieniu — sama i ten twój żywot: wegetacja roślinna — wykiełkowalaś w kurnej chacie — iw niej też zwiędłaś przedwcześnie — — i — doprawdy niewiem czy istniałaś, a jeśli to był jętkowy byt — to jaka jest jego nazwa, potrzeba jego, przywilej — ? —

Na niedospanej udręce morzą Cyprjana wszystkie niedogodności, zwątpienia i skazy:

— czy zdradziłem cię kiedykolwiek — czy może teraz z tobą zdradzam... Maurę, której nie znasz — czy może ciebie Milo, którą tak głęboko pokochałem — czy może was obie z tamtą — czy może ją z wami obydwiema — a wszystkie razem z Wisią — i naodwrót — — nie, nie wysupłam się z tego zagadnienia dyktowanego podstępnie przez tysiącletnie narosły obyczajowe; — bo i wreszcie: cóż to znaczy: zdradzam? — Kocham was wszystkie, któreście podsycały moją myśl i rozżarzały mo-