Strona:Zarys dziejów miasta Tczewa.djvu/55

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


kim pierwszego majstra narodowości polskiej spotykamy dopiero w r. 1813, był nim Jan Choiński z Nowego. W cechu piekarskim polskich członków znajdujemy dopiero w drugiej połowie 19 wieku. Krawca polskiego spotykamy w cechu dopiero w wieku 19-tym.
Osiedlający się z biegiem czasu w domach kościelnych i klasztornych rzemieślnicy polscy byli cechom solą w oku. Skargi na nich jak i na wszystkich, którym pod wpływem starostów zezwolono na osiedlenie się w mieście, spotykamy nieustannie w wieku 17-tym. Szczególnie żalono się na sejmiku stanów pruskich w roku 1634 w dość ostrej formie. Wlazów zwalczano ze względów konkurencyjnych a byli wśród nich i wędrowni handlarze — z obcych stron. Szczególnie Szkoci wałęsali się wówczas po kraju, handlując pieprzem i wyrobami tekstylnemi, często wspólnie z żydami, starając się wejść na stałe do miasta. Był czas, że starostowie osiedlać chcieli na gruntach grodowych wolnych rzemieślników, lecz wobec wspólnego sprzeciwu miast na sejmiku i w Warszawie sprawy zaniechali, a plac grodowy stale dzierżawiło miasto.
Jeżeli zważymy, że w miastach średniowiecznych droga do obywatelstwa prowadziła przez stan trzeci tj. rzemieślniczy, zrozumiemy, widząc bezsilność czy bezczynność władz rządowych w akcji zjednoczenia miasta z resztą kraju, co mówi historyk powiatu tczewskiego z pewnem zadowoleniem: „Fryderyk Wielki przejął Tczew, miasto niemieckie. Charakter niemiecki miało miasto to z dawna, a żadnego miejscowego dokumentu nie wygotowano w innym jak niemieckim języku. Wszystkie osoby, które odegrały wybitniejszą rolę, były narodowości niemieckiej. A nie tylko to. Zdawien dawna panowała w mieście pewna niechęć i odraza do wszystkiego, co polskie.“ Niechęć ta była podsycana przez ludzi przywędrowanych z dalekich stron, nie mogących zrozumieć stosunków miejscowych. Tym stałym importem, o którym poniżej jeszcze szczegółowa mówić będę, tłómaczyć należy fakt zachowania charakteru niemieckiego miasta, co Dr. Schulz z nieutajoną dumą podnosi. Miasto dla zachowania tego charakteru tamowało swój rozwój, zasklepiało się w swych murach. A jeżeli mimo to w cechu szewskim a poniekąd kuśnierskim dość wcześnie nastąpił wyłom, dowód to, że rozwój naturalny okazał się silniejszym od przepisów.


∗                ∗

Zanim zajmiemy się dalszym rozwojem miasta, poświęcimy życiu religijnemu mieszkańców kilka słów, zwłaszcza, że wchodzimy w okres reformacji, gdy walka o swobodę wyznania zajmowała wszystkie myśli i uczucia przez dwa całe wieki. Tczew posiadał kiedyś pięć kościołów. Oprócz kościoła farnego oraz kościoła Dominikanów, o których już wyżej