Strona:Z teki Chochlika (Piosnki i żarty).djvu/020

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I nie ma człowiek nic przed ptakiem
Którego łowczy grot zabija,
I tak jak kwiat w dolinie mija
Mkną jego dni marności szlakiem.


Bo to co śmierci zwiem imieniem,
I co snu mogił nosi miano,
Jedynie prochów jest przemianą,
I nowych bytów przebudzeniem.

∗             ∗

Więc nic? więc nic, jeno znikomość?
I jeno trosk i żądz omylność?
I tylko marność i bezsilność?
A całem szczęściem — nieświadomość?


Więc nic? — Napróżnoż serce krwawię
W tęsknotach trawiąc się płomiennych?
I nic! krom nocy mych bezsennych,
I cięższych jeszcze snów na jawie?


Więc nic? I z nikąd nie zaczerpie
Syn ziemi w smutkach swych otuchy?
I nic? I celem grób mu głuchy? —
— Dlaczegoż kocham? tęsknię? cierpię?