Strona:Z powodu jubileuszu profesora Duchińskiego.pdf/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
31

nawiść; a jakiż argument mógł się ostać przed autorytetem Duchińskiego w owe czasy, kiedy lada artykuł z Daily News lub Journal des Débats, odzywający się sympatycznie o Polakach, powtarzano z namaszczeniem, przepisywano, wyuczano się na pamięć, — w owe czasy, kiedy lada wierszydło, obrzucające błotem prawdziwych lub mniemanych wrogów Polski, połykano z chciwością i deklamowano na prawo i na lewo, — w owe czasy arlekinady, czasy „przebierania się za Polaków“ i bawienia się w żołnierzy, — w owe czasy, kiedy kilkunastoletnim malcom oddano rządy, a ci, co zupełnie prawnie mogli byli stać na czele, pochowali się po kątach, drżąc przed lada smykiem, śmiało im wymyślającym!
P. Duchiński należał do tych ludzi, co w ciągu wielu lat pracowali nad ogłupianiem inteligencji polskiej, nad zawracaniem jej głowy, nad mydleniem jej oczu, nad odwracaniem uwagi od rzeczy niezbędnych i istotnych, a zwracaniem jej na mrzonki; — skutkiem czego było bawienie się w halucynacje polityczne, a następnie tracenie sił na żebraninę o „interwencję,“ na narzucanie się ze swą „aryjskością“ dla sformowania krucjaty przeciwko Rosji w celu odbudowania starej Rzeczypospolitej, która dawniej, będąc obszerną i ludną, sama o własnych siłach nie potrafiła się utrzymać. Skutkiem tego wszystkiego była wreszcie sama w sobie bezcelowa awantura polityczna, mająca jedynie na celu za pomocą „męczeństw“ wywołanie litości w Napoleonach i innych szarlatanach politycznych i sprowadzenie ich wskrzeszającej „interwencji,“ — i to wszystko kiedy? wtedy właśnie, kiedy dane były wszelkie warunki po temu, ażeby się swobodnie, wszechstronnie po polsku rozwijać.
Pamiętam, jak w dzieciństwie bawiłem się w przerabianie karty Europy, kierując się naturalnie sympatjami i antypatjami narodowemi. Polska, rozumie się, rozciągała się od morza do morza, ogarniając ujścia nietylko Dniepru, ale nawet i Donu. Za to jej sąsiadom dostały się jakieś okrawki, na których zaledwie jako tako wegetować by mogli. Była to sobie niewinna zabawka dziecinna, podobnie jak zam-