Strona:Z pamiętnika korepetytora.djvu/028

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Następnego dnia przykryto trumnę wiekiem, umocowano ją gwoździami i poniesiono na cmentarz, gdzie grudki piasku, pomieszane ze śniegiem, wkrótce ją skryły przed memi oczyma... na zawsze. Dziś, gdy to piszę, upłynęło już od tego czasu kilka miesięcy, ale pamiętam cię i żal mi ciebie, mój mały Michasiu, mój kwiatku uwiędły zawcześnie! Miałeś zły akcent, ale serce poczciwe... Nie wiem, gdzie jesteś... czy mnie słyszysz... wiem tylko, że twój dawny nauczyciel kaszle coraz więcej, że mu coraz ciężej, samotniej i że wkrótce może odejdzie, jak ty odszedłeś.