Strona:Z niwy śląskiej.djvu/121

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


I okaż to dowcipem jasnym, okaż czynem!
Ja wynajdę — ci sposób, jakbyś go ubawił:
Gdybyś tak pierś swej braci rozdarł i pokrwawił...
Za czyn taki królewskiej dostąpiłbyś łaski,
A kapłani Egiptu dalićby oklaski!

A ty, Mojżeszu głupi, tyś swą krwawą sprzeczką
Wzbudził gniew Faraona! Ratuj się ucieczką!

∗             ∗

Na piaszczystej pustyni słońce żarem pali,
Po niej śpieszy zbieg młody, ale się nie żali,
Że szczęście ziemskie zmarnił, że z tego powodu
W żmudnej pracy i trudzie pójdzie życia droga:
Bo dwa niósł z sobą skarby największe na ziemi,
Które ukrył w swem sercu śród pokus, jakiemi
Był otoczon w Egipcie: Miłość dla narodu
I cześć dla jedynego, prawdziwego Boga!