Strona:Wybór poezyj- z dołączeniem kilku pism prozą oraz listów.djvu/270

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Który czyli mu berło los pomyślny zdarzy,
Ani mu serca blaskiem, ni odmieni twarzy,
Czy nań troski rozliczne zawiść miece żwawa,
Jeden w nich zawsze umysł i jedna postawa.

Równie wesół, czy mu Rzym bramy tryumfalne
Stawi, czy wprzęga cielce w pługi skibo-walne:
I więcéj się częstokroć z zabawek rolniczych
Cieszy, niż siedząc wpośrzód pęków urzędniczych.

Który pilne na cnoty mając zawsze względy,
Bystre młodości bujnéj ukrócił zapędy:
I jako mężny Alcyd gady krwie niesyte,
Stargał w samych pieluszkach chęci jadowite:

A jeśli w nim do złego skłonność przyrodzona,
Szkodnicze zostawiła po części nasiona;
Tak je czuje, by z niemi zwodząc boje dzielne,
Wdziewał na skroń zwycięsca wieńce nieśmiertelne.




XV. Do strumienia.




Jasny strumyczku, co w tym bieżysz lesie,
W wielu się rzeczach stan mój z tobą zgodzi;
Zawsze cię jedna skłonność w morze niesie,
I moja zawsze jednym torem chodzi.

Twój szum przyjemny słodko łechce uszy,
Ani przeraża straszliwym łoskotem:
Ja pełen smutku, co me zmysły suszy,
Jeśli nań szemrzę, Bóg wie tylko o tem.

Ile wód ziemia w swym łonie zamyka,
Żadna ci w równi nie stanie przy boku:
I ogień, który me serce przenika,
Tak czysty, jako srebro twego stoku.