Strona:Wybór poezyj- z dołączeniem kilku pism prozą oraz listów.djvu/171

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Któż jeszcze godnie, by z téj czerpał weny,
Z któréj kastalskie wiersz leją Kameny,
Mądrość twą zdoła sławić jako trzeba?
Muz to jest dzieło i samego Feba.

Nie ten jest mądry, zdaniem zdrowym, który
Wziął dar dowcipu wielki od natury,
I nad ludzkiego rozumu granice
Niebios i ziemi pojął tajemnice.

Mądrość prawdziwa: sobą dobrze rządzić,
Czynić uważnie i w niczym nie błądzić,
Siebie się uczyć i myśl w siebie wrażać,
Co dzień ze sławą cnót więcéj przymnażać.

Twój ci to portret, Tereso, prawdziwy:
Nie tylko z nauk polorem dał żywy
Dowcip Bóg, oraz języki rozumiéć,
Ale żyć dobrze i żyć dobrze umiéć.

A co dziwniejsza, że te wszytkie dary
Na dom wasz cały wysypał bez miary;
Wszystko to zamknął w sobie poczet równy
Czterech Pociejów, cztery Pociejówny.

Równa u wszystkich piękność i uroda,
I cnót z pięknością pięknych piękna zgoda.
Jakby natura przez nie mówić chciała:
Téj krwi wszystkie-m swe ozdoby oddała.

Więc z którego masz opatrznéj prawice
Te łaski, niech ci z najwyższéj strażnice,
Skąd na całego patrzy okrąg świata,
Ześle fortunne i najdłuższe lata.

To są uprzejme obu nas życzenia,
Którzy z twojego krew mamy imienia,
I za największy zaszczyt uznajemy,
Że się twojemi wnukami piszemy.