Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 02.djvu/44

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


obejmuje ośmset tysięcy lat. Wszystkie te wydarzenia przesuwają przed pańskiemi oczyma, jeden po drugim, w ciągu godziny. Owóż, przyzna mi pan, że równie łatwo jest Bramie ścisnąć je na przestrzeni godziny, co rozciągnąć je na przestrzeni ośmiuset tysięcy lat: to zupełnie jedno i to samo. Wyobraź sobie, że czas obraca się na kole, którego średnica jest nieskończona; pod tem olbrzymiem kołem znajduje się nieliczna mnogość kół, jedno w drugiem; kółko w środku jest niedostrzegalne i spełnia nieskończoną ilość obrotów ściśle w tym czasie w którym wielkie koło dokonuje jednego. Jasnem jest, iż wszystkie wypadki; od początku świata aż do jego końca, mogą zdarzyć się kolejno w krótszym o wiele czasie, niż stotysięczna część sekundy, i można nawet powiedzieć że tak się dzieje.
— Nic nie rozumiem, rzekł Rustan. — Jeżeli pan chce, rzekł Topaz, mam papugę, która to panu z łatwością wytłómaczy. Urodziła się na jakiś czas przed potopem; była w arce; dużo widziała; mimo to ma dopiero półtora roku i opowie panu swoją historyę, to bardzo zajmujące.
— Idź prędko po tę papugę, rzekł Rustan; zabawi mnie chwilę, póki nie zasnę. — Jest u mojej siostry, zakonnicy, odparł Topaz; pójdę po nią. Ubawi pana; ma dobrą pamięć, opowiada poprostu, bez ciągłego silenia się na dowcip i bez frazesów. — Doskonale, rzekł Rustan; właśnie tak lubię aby mi opowiadano“. Przyprowadzono papugę, która zaczęła tak: