Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 02.djvu/279

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Gudman. Tak, ale boję się, że ta prawda, to bardzo niewiele. Dokonaliśmy w matematyce cudów, które zdumiałyby Apoloniusza[1] i Archimedesa, i uczyniłyby ich naszemi uczniami; ale w metafizyce cóżeśmy odkryli? naszą niewiedzę.
Sidrac. A czy to nic? Przyznajesz, że wielka Istota dała ci zdolność czucia i myślenia, tak jak dała twoim nogom zdolność chodzenia, rękom władzę wykonywania mnóstwa rzeczy, wnętrznościom władzę trawienia, sercu władzę wpędzania krwi w tętnice. Wszystko mamy od Niej; nie mogliśmy sobie nic dać, i zawsze będziemy nieświadomi sposobu w jaki Pan wszechświata poczyna sobie aby nami powodować. Co do mnie, składam mu dzięki za to, iż mnie pouczył że nic nie wiem o pierwszych zasadach.
„Zawsze dochodzono, w jaki sposób dusza oddziaływa na ciało. Trzebaby wiedzieć wprzód, czy mamy wogóle duszę. Albo Bóg dał nam ten podarek, albo nam użyczył czegoś co obstoi za to samo. W jakikolwiek sposób postąpił, zawsze jesteśmy w jego ręku. Jest naszym panem, oto wszystko co wiem.
Gudman. Ale przynajmniej powiedz mi co przypuszczasz. Sekcyonowałeś mózgi; widziałeś embryony i płody; czy odkryłeś w nich jaki ślad duszy?

Sidrac. Najmniejszego; i nigdy nie mogłem zrozumieć, w jaki sposób istota niemateryalna, nieśmiertelna, miałaby tkwić dziewięć miesięcy bezcelowo ukryta w cuchnącej błonie między uryną a odchodami. Trudno mi było pojąć, aby ta rzekomo czysta dusza istniała przed utworzeniem jej ciała; nacóż

  1. Apoloniusz z Perga, geometra, żył w Aleksandryi w III w. po Chr.