Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 02.djvu/171

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
163

sztami i wtrąciwszy ojców rodziny do więzienia, kupił ich najlepsze grunty nie wykładając grosza[1].
Generalny kontroler rzekł doń (tonem, coprawda, nieco gorzkim): Euge, kontrolorze bone et fidelis; quia super pauca fuisti fidelis, generalnym dzierżawcą te constituam[2]. Równocześnie wszelako rzekł do referendarza, który stał przy nim: „Trzeba będzie uciąć łeb tym duchownym i świeckim pijawkom: czas ulżyć ludowi, który, bez naszych starań i sprawiedliwości, nie miałby z czego żyć, chyba na tamtym świecie“.
Dwaj wielcy genialni ludzie przedłożyli ministrowi projekty. Jeden wpadł na pomysł aby opodatkować rozum. „Wszyscy, rzekł, będą się cisnęli do zapłaty, nikt bowiem nie będzie chciał uchodzić za głupca“. Minister odparł: „Niniejszem uwalniam pana od taksy“.

Drugi radził, aby ustanowić powszechny podatek od piosenek i śmiechu, zważywszy że chodzi o naród najweselszy pod słońcem, który po wszystkiem pociesza się piosenką; ale minister zauważył, iż, od jakiegoś czasu, piosenki przestały być ucieszne i że się boi, aby, dla uniknięcia podatku, naród nie spoważniał zbytnio.

  1. Podobny wypadek zdarzył się w prowincyi w której mieszkam; kontrolora skarbowego zmuszono do zwrotu, ale go nie ukarano (Przypisek Woltera).
  2. Dałem sobie przetłómaczyć te słowa uczonemu o czterdziestu talarach; ucieszyły mnie (Przypisek Woltera).
    Słowa te znaczą: „Odwagi, dobry i wierny kontrolorze; skoro byłeś wierny w małej rzeczy, mianuję cię generalnym dzierżawcą“. Jestto parodya Ewang. św. Mateusza, XXV, 21 i 23.