Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 01.djvu/158

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


piasku ślady, i poznałem bez trudu, iż są to ślady małego pieska. Wiotkie a długie bruzdy, wyżłobione na lekkich wyniosłościach piasku między śladami łapek, dały mi poznać, iż była to suka, o obwisłych wymionach, zatem oszczeniła się niedawno. Inne ślady, o odmiennym charakterze, jak gdyby ustawicznie zamiatające piasek tuż obok przednich łapek, pouczyły mnie iż ma bardzo długie uszy; że zaś zauważyłem iż jeden ze śladów był stale płytszy niż trzy inne, domyśliłem się, że suka dostojnej królowej jest nieco chroma, jeżeli wojno się tak wyrazić.
„Co się tyczy konia króla królów, wiedzcie, iż, przechadzając się po lesie, ujrzałem ślady podków: odstępy między nimi były zupełnie równe. „Oto, pomyślałem sobie, koń, który ma doskonałego galopa“. Na wąskiej dróżce, liczącej ledwo siedm stóp szerokości, suche liście były nieco zamiecione na prawo i lewo, na trzy i pół stóp od środka drogi. „Ten koń, pomyślałem sobie, ma ogon na trzy i pół stóp długi, i jego-to ruchy pozmiatały te liście“. Pod drzewami, tworzącymi sklepienie na pięć stóp wysokie, ujrzałem świeżo opadłe liście; zgadłem iż to koń postrącał je, miał zatem pięć stóp wysokości. Co do munsztuka, musi być dwudziestotrzykaratowy, otarł się bowiem guzami o kamień, który rozpoznałem jako kamień probierczy i który poddałem próbie. Wreszcie, po śladach podków na innych znów kamieniach, poznałem że koń jest podkuty jedenastodenarowem srebrem“. Zdumieli się sędziowie nad