Strona:Wiktor Hugo - Katedra Najświętszéj Panny Paryzkiéj.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

szym szeregu widzów, zauważyły jéj rozmowę z Michałem Giborne-Jowiszem.
— Mistrzu — rzekła jedna z tych niewiast do nieznajomego, dając mu znak żeby się zbliżył.
— Cichoż bądź, kochana Lienardo — powiedziała jéj sąsiadka, ładna, świeża i z racyi snać galowego swego ubioru, wcale nie lękliwa. — Cicho bądź, to jeden z urzędu, to człowiek świecki; nie mówi się doń: mistrzu, lecz mospanie.
— Mospanie — powtórzyła Lienarda.
Nieznajomy zbliżył się ku balaskom.
— Co ichmościanki rozkazać raczą? — spytał z galanteryą.
— O, nic! — odrzekła Lienarda zmięszana całkiem — to moja sąsiadka pragnęła mówić z waszmością.
— Ale gdzież tam — odparła Gisquetta zarumieniona — to Lienarda powiedziała do waszmości: mistrzu! Jam tylko rzekła, że się mówi: mospanie.
Młode dziewczęta razem pospuszczały oczy. Zagabnięty, którema o to tylko snać i chodziło, żeby się wdać w dyskurs, spoglądał na nie z uśmiechem.
— Ichmościanki nie mają mi tedy nic do powiedzenia?
— O! nie a nie — odparła Gisquetta.
— Nie, nie — powtórzyła Lienarda.
Wysoki młodzian blondynek uczynił ruch jakoby ku odejściu; ale ciekawe białogłowy nie miały ochoty stracić zdobyczy tak łatwo.
— Mościpanie — odezwała się Gisquetta żywo, pędem tamy zerwanéj, lub niewiasty raptem zrezygnowanéj — mospanie! waszmość zna tedy rycerza owego, który w misteryum grać ma rolę Swiętéj Dziewicy?
— Chciałaś imościanka powiedziéć rolę Jupitera? — podchwycił nieznajomy.
— A no, tak — podchwyciła Lienarda — a to głupia! Waszmość znasz tedy Jupitera?
— Michała Giborne?... Tak pani — odpowiedział.
— Pyszne ma baki! — mówiła Lienarda.
— Będzie-li to ładne, co tam hen prawić mają? — spytała lękliwie Gisquetta.
— Tak jest, proszę ichmościanek, bardzo ładne — zapewnił mężczyzna bez najmniejszego wahania.
— Cóż to będzie takiego? — zagadnęła Lienarda.
— Sądzenie sprawiedliwe Panienki Maryje, dyalog, proszę łaski waszmościanek.
— A, to rzecz insza — zauważyła Lienarda.
Nastąpiła chwilka milczenia. Przerwał je nieznajomy.