Strona:Wiktor Hugo - Katedra Najświętszéj Panny Paryzkiéj.djvu/190

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

rzekła mało wzruszona tym świetnym opisem Oudarda, jakożby nie widziano jeszcze ani razu podobnéj wystawy mięsiwa i cukrów.
— Powiadam ci, że im usługiwał Le Sec, pachołek z Ratusza, lecz w pałacyku Burbońskim, i to cię właśnie w błąd wprowadza.
— Ależ zapewniam, że w Ratuszu!
— W pałacu Burbońskim, moja kochana, w Burbońskim; nawet był tam oświetlony w szkła magiczne wyraz: Nadzieja, który znajduje się napisany nad główną bramą.
— W Ratuszu! w Ratuszu! boć nawet Husson le Voir grał na flecie!
— Powiadam ci, że nie!
— Powiadam ci, że tak!
— Otóż nie!
Poczciwa tłusta Oudarda zbierała się na nową odpowiedź i kłótnia doszłaby być może aż do czepców, gdyby Mahietta nie zawołała nagle:
— Czy widzicie tych ludzi, co stoją tam przy moście? Jest pośród nich coś, czemu się przypatruj.
— W saméj rzeczy — rzekła Gerwaza — słyszę bębnienie. Zdaje mi się, że to mała Esmeralda pokazuje swoje wywijałki z kozą. Prędzéj, Mahietto! śpiesz się i ciągnij chłopca. Przyjechałaś tu do nas dla widzenia osobliwości Paryża. Wczoraj widziałaś Flamandczyków; trzeba żebyś dzisiaj zobaczyła cygankę.
— Cygankę! — zawołała Mahietta, nagle się wracając w przeciwną stronę i silnie chwytając za ramię swego synka. — A niech mię Bóg uchowa! Ukradnie mi jeszcze moje dziecko! Chodź, Eustaszku!
I to rzekłszy, podążyła szybko po nadbrzeżu w stronę Placu-Tracenia, zostawiając most daleko za sobą. Tymczasem dzieciak, którego ciągnęła za rękę, pośliznął się na kolana; zatrzymała się zadyszana. Oudarda i Gerwaza ją dopędziły.
— Ta cyganka miałaby ci ukraść dziecko? — rzekła Gerwaza. — Dziwne doprawdy masz urojenia!
Mahietta kiwnęła głową z miną zamyśloną.
— Dziwna rzecz — zauważyła Oudarda — że worecznica tak samo lęka się cyganek.
— Cóż to za jedna ta worecznica? — zapytała Mahietta?
— Siostra Gudula — odpowiedziała Oudarda.
— Cóż to za jedna ta siostra Gudula? — pytała daléj Mahietta.
— Widać zaraz, że jesteś z Reims; jakże można tego nie wiedziéć! — odparła Oudarda. — Jest-to pokutnica ze Szczurzéj-Jamy.
— Jakto! — zawołała Mahietta — ta biedna kobieta, dla któréj niesiemy placek?
Oudarda zrobiła głową znak twierdzący.