Strona:Walery Eljasz-Radzikowski - Wspomnienie o schroniskach nad Morskiem Okiem.djvu/9

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    wspaniałe, strachu nie budzi żadnego, gdy się ma nad głową dach i wkoło siebie ściany.
    Rano zaludniała się na nowo cała weranda, bo niejeden z przybyłych wczoraj wieczór nie mógł przyjrzeć się obrazowi okolicy, oglądał ją pierwszy raz dziś i objawiał głośno swoje wrażenia. Drudzy biegli na tratwę, by przepłynąć Morskie Oko i pójść do Czarnego Stawu — inni, a tych było najwięcej, zabierali się co tchu z powrotem do domu, jakby po załatwieniu interesu.
    Koło 9 godziny rano pustką zwykle stały obydwa schroniska, kiedy przy najpiękniejszem oświeceniu jezioro najromantyczniej się przedstawiało. Koło południa głucho całkiem bywało nad Morskiem Okiem. Naturalnie teraz po zbudowaniu gościńca na samo miejsce zmieni się ten stan radykalnie. Właśnie w południowe godziny przybywać tu będą goście i zwiedzać okolicę wśród najkorzystniejszych warunków.
    Dla podróżników Zawratowych pozostaną dotychczasowe pory bez zmiany, na wieczór zdążać będą nad Morskie Oko i tu nocować w schronisku. Turyści nasi nie zwykli ograniczać się na ustnem wygłaszaniu doznanych wrażeń, uwydatniać je lubią zapisywaniem czy to po ścianach, czy po stołach lub okiennicach, a nadewszystko na kartkach w książkach, przeznaczonych do zapisywania nazwisk podróżników. Uzupełniano tu owe zapiski rysunkami, wierszami, coby nie było nic zdrożnego, gdyby się nie trafiali ludzie popisujący się w owej książce z głupstwami, niedorzecznemi, często nieprzyzwoitemi konceptami.
    Lwią część tych popisów literackich tworzyły narzekania na niewygody w schroniskach, na uciążliwość w przebywaniu przełęczy i grzbietów gór, na słotę i błoto po drodze, na żywność dostarczaną przez gospodarzy schronisk i t. d.
    Bardzo mało spotykało się na tych kartach rzetelnych uwag i spostrzeżeń na użytek wydziału Tow. Tatrzańskiego, któreby właśnie posłużyły do usunięcia braków. Czytało się nieraz polemikę między autorami zapisków, a nawet zabawne przestrogi. W roku 1885 d. 19 sierpnia spotkałem takie wiersze:

    Smutna to książka, ileż w niej się mieści
    Wierszy bez sensu, napisów bez treści,