Strona:Wacław Sieroszewski - Na wulkanach Japonji.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


rach tęczowych i zabawiali się przyglądaniem igraszkom fal. Powiedziała wówczas bogini do swego męża, iż monotonną jest ta gra, że trzeba ją urozmaicić. Uniósł wtedy swą dzidę bóg, zanurzył w Oceanie, a gdy ją uniósł znowu, wtedy krople wody ametystowej, kapiąc z miedzianego ostrza w morze, tężały i zamieniały się w szmaragdowe wyspy.“ Tak powstała Japonja.
Wkrótce płynęliśmy tak blisko brzegu, że rozróżnialiśmy doskonale rozmaitość zieleni brzegów i nasze oczy oczarował ten niezwykły kraj, wyglądający, jak jeden ogród. Kraj gęsto zaludniony, tak gęsto, jak u nas zaludnione są tylko okolice podmiejskie. Pobrzeża doskonale uprawne, usiane białemi domkami, które skupiają się w miastach i wioskach, lub rozrzucone są pojedyńczo po stokach gór i otoczone kwiatami i drzewami. Po białych taśmach dróg snuł się tłum kobiet i mężczyzn, oraz dzieci. Jechały wózki drobne, ciągnione przez ludzi, przesuwały się tramwaje; wogóle ruch był wielki, nieustanny, jak nasz ruch podmiejski w dzień słoneczny, pogodny, kiedy ludność wylega na świeże powietrze.
Tych dni słonecznych i pogodnych Japonja ma więcej, niż jakikolwiek inny kraj. Klimat Japonji jest mieszaniną podzwrotnikowego klimatu z klimatem umiarkowanym. Mamy tam wszystkie strefy, zaczynając od niskich