Strona:Wacław Sieroszewski - Kulisi.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   14   —

Po stromej ścieżynie z niemałym wysiłkiem wniesiono boginię na górne pola, gdzie słońce paliło niemiłosiernie i nieprzejrzane łany pożółkłych, chorych zbóż kołysały się w wietrze pod niebem bez chmur.
Długo procesja krążyła po niwach, wijąc się w obłokach kurzawy i ofiarnego dymu, niby pstry, wielonogi smok. Żółte, niebieskie, czerwone, złote i srebrne chorągwie, parasole, wachlarze, płomyki świec, skry ogni, blaski metalowych ozdób, błyski instrumentów mieniły się na kręgach niebiesko odzianego tłumu, jak cudna łuska na boskim potworze Lun[1].
Dwa dni następne minęły w naprężonem oczekiwaniu.

Po błękicie przepłynęła para białych obłoków. Ale widocznie grzechy mieszkańców Tunguania o wiele przewyższały wartość jednej procesji. Zamożniejsi gospodarze gadali już o drugiej, biedota jednak oparła się projektowi: po pierwsze dlatego, że wskutek wielkiego zapotrzebowania na posąg bogini zakonnicy znacznie podwyższyli cenę uroczystości, po drugie dlatego, że, zanimby przyszła kolej na ich wioskę, zboża byłyby zniszczone przez suszę, a pieniądze, zapłacone naprzód, bądź co bądźby przepadły.

  1. Smok — Lun odgrywa w pojęciach Chińczyków bardzo ważną rolę; jest on symbolem sił twórczych złych i dobrych, przejawiających się w przemianach i zjawiskach życia. Są smoki wód, chmur, deszczów, wichrów, skał, rzek, podziemnych skarbów i t. d. Smok jest znakiem państwowym Chin, jak u nas biały orzeł.