Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 02.djvu/324

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Szambelanowa wzięła niechętnie list i na stoliku go położyła, będąc pewną, że bodaj i jutro dość będzie wcześnie na odczytanie ckliwych wyrazów współczucia dla pana Anastazego i garści plotek warszawskich.
Służebna atoli, spostrzegłszy obojętność pani Walewskiej, objaśniła konfidencjonalnie.
— Umyślny powiadał, że to okrutnie pilne! Że mu księżna pani grunt wypuścić darmo obiecała, jeżeli na czas zdąży!
— Ach, no dobrze — dobrze! Niech wypocznie — napiszę mu, że wczas przybył...
— Bo... bo to właśnie powiada, że sam cesarz Napoljon do Warszawy przyjechał!
Pani Walewska drgnęła i, nie bacząc na nieprzystojną poufałość służebnej, złamała pieczęć i zaczęła czytać.
List był zwięzły:
„Marie!“ — pisała księżna. — „Armja francuska nie istnieje! Cesarz dziś stanął w Warszawie sam z Caulaincourtem i Rustanem! Na noc jedzie na Łowicz i Drezno do Paryża, podobno po nową armję. Widziałam się z Wąsowiczem, który jedzie także! Pogrom! Pamiętałam o tobie! Jedź natychmiast do Łowicza, stań na poczcie, będą zmieniali konie. Zdążysz niezawodnie! Zaklinam cię! Masz sposobność! Ręka mi drży, gdy to piszę! Poczciwa Anetka, dała mi znać! Pradt ze swoją ambasadą ucieka. Ubierz się czarno! Pozdrów Anastazego! Najlepiej zabierz odrazu i Olesia! Okrutnie się boję o mego Antosia, czy mu się przypadek nie stał! Należy mu się legja! Późno — jadę z wizytami. Połowa zabita, a druga połowa zmarzła — reszta potonęła na jakimś moście! Okropności! Anastazemu niech aplikują koniecznie gorczycę na nogi! Nieboszczka pani wojewodzina sieradzka do śmierci jej używała. Matuszewiczowa będzie coś więcej wiedziała, bo mąż jej był u cesarza w hotelu Angielskim! Co za idea, aby panujący stawał w hotelu! Nie wierz, co opowiadają o tej