Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 02.djvu/315

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ny, krzepiło mnie złudzenie, że gdybym zapragnęła, mogłabym każdej chwili zajechać pod pawilon Flory... Dziś iluzji tej mi zabrakło nagle! W pałacu Tuileries noga moja nie postanie więcej.
Duroc przeraził się i próbował przekonać panią Walewskę o niesprawiedliwości takiego oporu, szambelanowa była niewzruszoną. Duroc się zasmucił.
— Źle pani czyni! Źle bardzo!... Ani poważę się powtórzyć pani oświadczenia! Zresztą wierzę, iż pani da się przebłagać, ale słuszna rzecz, aby ten prosił, kto zawinił! Ręczę pani więc, że w takim razie... cesarz będzie tu dziś jeszcze...
— Panie marszałku, bądź pewnym, że będzie przyjęty ze wszystkimi honorami!
Książę Frioulu otworzył szeroko oczy.
— Każę natychmiast zarządzić oświetlenie pałacu...
— Pani! Przecież incognito!... Tu nikt nie może... nie powinien — tak, jak zawsze dotąd!
— To niepodobna, panie marszałku! Ulica de la Victoire doprawdy zasłużyła na taki zaszczyt, bo goszcząc tylekroć cesarza i pod numerem 29 i pod nr. 48... a spodziewając się równego szczęścia jeszcze i dla innych pałacyków, ma prawo oddać hołd majestatowi i pochlubić się honorem!
Książę Frioulu załamał ręce.
— Pani, zastanowienia! Rozwagi!
— Właśnie ona przyszła i zbyt późno może!...
— Więc pani myślisz?...
— Jutro wyjechać z Paryża!
— Opuścić te progi, do których z godziny na godzinę rwie go, ciągnie...
— Będzie można umieścić tu panią Gazzani, aby bodaj ulica nie zatraciła swej nazwy „Zwycięstwa“!...
— I pani tak mało go poznałaś, że nie odróżniasz przy-