Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/282

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wybicki skrzywił się, lecz odrzekł, siląc się na grzeczność dla niemiłego mu członka „asysty“ książęcej.
— Muszę znać najpierw pogłoskę, chociaż uprzedzam z góry, że niewiele mam wiadomości!
— Ależ, panie pośle, idzie tu o cesarza! Powiadają, że jest zakochany!
Wybicki zmarszczył się.
— Wcale mnie nie dziwi taka nowina w ustach waćpana!
Rautenstrauch poczerwieniał.
Książę Józef pośpieszył ująć się za swym faworytem.
— Jesteś porywczym, panie pośle! — rzekł spokojnie. — To o czem mówi Rautenstrauch ma wszelkie cechy prawdy! Dziś wróciłeś do Warszawy, nie możesz więc wiedzieć... Nawet Talleyrand nie robi z tego tajemnicy!...
— Talleyrandowi ufać nie można! Znany jest ze swoich konceptów!
— Jednak madame Walewska jest szczególnie wyróżnianą przez Duroca!
— I ma bez wątpienia wpływy! — zauważył niespodziewanie Małachowski.
— Być może, prawda, że coś słyszałem... lecz jeżeli by to miało mieć znaczenie trwałe...
— Ach, panie pośle, za to ręczyć nie można! Nawet, biorąc asumpt z przeszłości, z góry trzeba być przekonanym, że owa sympatja minie szybko! — zauważył sarkastycznie książę.
— Z tem wszystkiem Samson na Dalilę trafił i to pod Jabłonną. Spojrzyjcie panowie, proszę, ku lewej stronie! Duroc na krok jej nie odstępuje!... Liczą się z nią! Ma wpływ, ma wpływ, bezwątpienia!
— Powiadają tylko, że nie odznacza się wcale wzięciem, ani sprytem!... Krótki to bardzo sukces!
— Chociaż, mości książę, pod umiejętnym kierunkiem!...