Strona:Wacław Gąsiorowski - Pani Walewska 01.djvu/211

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


cię między tymi sepecikami, bezwiednie wspomniałam na Gorajskiego!
Szambelanowa tarła niespokojnie swe jasne czoło, napróżno szukając związku między wiadomością o pojedynku a wizytą Duroca.
Księżna ze swej strony nie zaniechała ani pytań krzyżowych, ani pełnych wyrozumienia napomnień, zmierzając niezmiennie do poznania przyczyny, która bratowę do tak nagłego skłaniała wyjazdu.
Pani Walewska była nieporuszoną. Księżna po ostatnie sięgnęła naboje.
— Jeżeli za nic masz sobie światowe względy, jeżeli plany męża nie obchodzą cię, to miejże bodaj wzgląd na rodzinę! Jej przecież należy się pewien wzgląd! Cóż temu twemu niehumorowi, czy rozgoryczeniu winien biedny Ksawery!?... A cóż winien dwór cesarski, któremu także od Walewskich...
Szambelanowa porwała się nagle z miejsca.
— Dwór cesarski!... Gdybyś, mościa księżno, była mi życzliwą, gdybyś dbała o rodzinę, a była tak przenikliwą istotnie, jaką się być powiadasz, to właśnie pierwsza powinnaś do wyjazdu mnie namawiać!
Mais, Marie!
— Tak, pierwsza!
— Pozwól sobie wytłumaczyć! Plany Ksawerego na Radziwiłłównę mogą przepaść! Księżna Dominikowa jest bardzo uważającą — już dziś wyraźnie była zwarzoną, a cóż dopiero, gdy nagły twój wyjazd...
— Mościa księżno, powtarzam, że jesteś w błędzie!...
Chérie, nie tytułuj mnie! Błędu, o którym mówisz, nic zgaduję!
Pani Walewska w odpowiedzi wybiegła do gotowalni