Strona:Władysław Stanisław Reymont - Rok 1794 - Ostatni sejm Rzeczypospolitej.djvu/376

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


canych zdrad, więc byle rychlej dojść głosowania, byle rychlej stoczyć się w dół hańby, i zbrodni, byle rychlej, boć przytem i ambasador mógł się już zniecierpliwić przewlekłością deliberacyi, błyskały niekiedy jego niezadowolone spojrzenia i wzgardliwe uśmiechy, smagające niby biczami. Przyczaił się bowiem w tem oknie nad tronem, jak pająk w pośrodku sieci mądrze zaciągniętej, cierpliwie wyczekując niechybnego łupu.
Z kuchni królewskiej znoszono mu buliony i chłodniki dla skrzepienia nadwątlonych sił, a królewskie siostry przychodziły umilać jego samotność i nużące godziny wyczekiwań, lecz prowadząc galantuomne rozmowy, nie tracił ani wyrazu z mów opozycyonistów, rozsyłał ołówkiem pisane kartelusze z radami do króla, pouczał marszałka w materyi surowszego trzymania się regulaminów, budził żarliwość Kossakowskiego, konfidentom dawał nawet konspekty replikowań, polecał wyganiać arbitrów, wciskających się ustawicznie na galerye i niestrudzenie czuwał nad wszystkiem. Rautenfeld często zazierał pytać: zali już nie pora przemówić bagnetami? Nakazywał cierpliwą wyrozumiałość, żaląc się przed damami na zaślepienie opozycyjnych szaleńców! Wszak co tylko poczynał, miało jedynie na względzie pomyślność tych lekkomyślnych Polaków, których obiecywał uszczęśliwić nawet przekór ich samych. Więc gdy Ankwicz w jednej z mów powiedział: »bo dawne gwałty na osobach zmieniły się potem w gwałty, przeciw całemu krajowi wymierzone«, — posłał mu naganę za demagogiczne zwroty i rzekł zjadliwie: